W sobotę wieczorem informowaliśmy o nagraniu z udziałem Joanny Racewicz, w którym ta symbolicznie bierze ślub sama ze sobą. W obszernym poście na Instagramie przekazała, że chodzi oczywiście o zrozumienie, szacunek i "powrót do siebie", co zyskało aprobatę wielu komentujących.
Schreiber karci ślub Racewicz z samą sobą, ale tylko troszkę
Nagranie jest reklamą warsztatów i znalazł się ktoś, kogo ubodło, że pod koniec opisu przewija się kod rabatowy. Mowa o Mariannie Schreiber, która obecnie walczy o szansę na prezydenturę w Krakowie i dzięki ciężkiej pracy lokalnych dziennikarzy powoli poznaje historię i kulturę miasta. Co ciekawe, o dziennikarce - a z tym zawodem, przypomnijmy, chciałaby być kojarzona sama Marianna - pisze w relacji na InstaStories per "znana celebrytka pani Joanna".
Znana celebrytka pani Joanna wzięła ślub solo. Nie wiedziałam o takich możliwościach i z ciekawości zajrzałam na jej profil. Patrzę - wideo. Obejrzałam bez oceniania. Nie będę komentowała samego wideo, bo każdy "ma swoje" w życiu, więc nie wnikam, chciała to zrobiła - jej życie, jej sprawa.
Marianna Schreiber o operacji. Dlaczego zrobiła ją w Turcji? "Operował mnie chirurg, który służył w marynarce wojennej"
I na tym generalnie można by tę "recenzję" zakończyć, ale Marysia nie mogła nie wspomnieć o ogromnym rozczarowaniu postępowaniem "celebrytki pani Joanny". Padła nawet konkretna kwota, którą wedle riserczu Marianny trzeba na to wyłożyć i faktycznie tanio nie jest.
Lecz to, co najbardziej mnie w tym uderzyło / zasmuciło, to chęć wciśnięcia kobietom, które przeżywają kryzys tożsamości, czy właśnie borykają się z niską samooceną, samoakceptacją warsztatów i ceremonii za 5 tysięcy złotych z kodem, który pani Joanna dodała na końcu posta. Tak że na samym początku ciężko się zorientować, o co chodzi i że to nie reklama, a to reklama. Chyba to mnie najbardziej tam zaskoczyło... tak negatywnie, w tym całym przekazie.
Ale spokojnie - Marianna zapewnia, że dziś "ma już tylko dobro w sercu", więc nie zamierza się publicznie rozwodzić nad postępowaniem "znanej celebrytki pani Joanny". Mogła więc skarcić ją dużo mocniej, o czym sama wspomina, ale się powstrzymała, bo "nie szuka dram".
Mogłabym to skomentować inaczej, ale mam już tylko dobro w sercu i nie szukam dram. Po prostu nie podoba mi się, jak osoby znane chcą sprzedawać jakiś produkt czy usługę widzom pod przykryciem faktycznych problemów ludzi. Ehh...
Szanowni państwo, tak wygląda współczesny akt miłosierdzia. Myślicie, że "znana celebrytka pani Joanna" doceni jej gest?