Marcin Miller zgarnia 40 TYSIĘCY ZŁOTYCH za półgodzinny występ na weselu, a najwięcej zapłacono mu CZTERY RAZY tyle: "Kłócili się o mnie"

Marcin Miller to prawdziwy koncertowy wyjadacz. Lider grupy Boys zdecydowanie ma co włożyć do garnka i to na tyle, że wykarmiłby wszystkich swoich sąsiadów. Podczas udziału w "Szalonym Podcaście" potwierdził, że jednorazowo zainkasował najwięcej prawie 160 tysięcy złotych. Wspomniał też o zarobkach za czasów poprzednich rządów w TVP.

Marcin Miller zarabia kokosy na koncertachMarcin Miller zarabia kokosy na koncertach
Źródło zdjęć: © AKPA, YouTube
Kamil Kozłowski

O stawkach koncertowych gwiazd estrady, a w szczególności reprezentantów muzyki tanecznej krążą już legendy. Wśród nich prym obecnie wiedzie Skolim, który tylko w ciągu jednego sezonu letniego zgarnie... trzymajcie się, ponad 11 milionów złotych. "Król latino" i marketowych kiełbas zdeklasował tegoroczną konkurencję. Oczywiście miejcie na uwadze, że autor przebojów "Temperatura" czy "Wejdę wyjdę", docierając do waszych miejscowości, może przedłużyć kwadrans akademicki do nawet dwóch godzin obsuwy.

Przy tej astronomicznej kwocie niewiele ponad 1,3 mln zł, jaka wpadnie w te wakacje na konto członków grupy Boys, dla Skolima byłoby jedynie skromnym dodatkiem. Marcin Miller i jego koledzy utrzymują się jednak na rynku już od ponad 35 lat, choć jak przyznał frontman zespołu, to właśnie teraz otrzymują najwyższe stawki w karierze. Jak przekłada się to na konkretne liczby?

Marcin Miller: "Ci, którzy u mnie pracują biedy nie zaznają"

Marcin Miller zarobił prawie 160 tysięcy złotych za jeden występ

Wykonawca nieśmiertelnego przeboju "Jesteś szalona" pojawił się w nowym odcinku "Szalonego Podcastu". Prowadzący zapytał go, czy pomimo napiętego grafiku koncertowego dalej występuje na weselach. Gość rozmowy, rzecz jasna, przytaknął. W końcu takie pieniądze nie mogłyby przejść mu koło nosa. "To jest półgodzinny koncert, cztery dychy to kosztuje" - przedstawił swój cennik.

Następnie Marcin Miller wyjaśnił, czy informacja o zarobionych jednorazowo 160 tysiącach złotych za koncert jest prawdziwa, czy był to wymysł kolorowych magazynów. Okazało się, że na tyle wyceniono udział grupy Boys w jednej z imprez sylwestrowych Polsatu.

130 tysięcy plus VAT. 156 tysięcy wyszło, coś takiego. Kłócili się o mnie. Trochę wyczułem, no, prawo rynku. Jeżeli ja już przybiję pionę, to u mnie słowo droższe od pieniędzy, nie ma, ku***, zmiłuj. Żadnej umowy nie było, no i w końcu zadzwonili i mówią: "Marcin, no więcej nie wyrzygamy"

- przyznał wyraźnie rozbawiony piosenkarz.

Zgodnie z podejrzeniami w czasach tzw. dobrej zmiany wykonawcy i zespoły discopolowe miały jak u Pana Boga za piecem. Na jakie stawki mogli wówczas liczyć?

Kurski jaki był, taki był, może on te pieniądze wywalał na prawo i lewo, ale on za ten Sylwester płacił. Ja tam nie wnikałem. Te 120 (tysięcy - przyp. red.) chyba zawsze było

- dodał.

Nic tylko zakładać kapelę i ruszyć w trasę?

Marcin Miller w rozmowie z Szalonym Reporterem
Marcin Miller w rozmowie z Szalonym Reporterem © YouTube
Marcin Miller w rozmowie z Szalonym Reporterem
Marcin Miller w rozmowie z Szalonym Reporterem © YouTube
Marcin Miller
Marcin Miller © AKPA | Podlewski
Marcin Miller
Marcin Miller © AKPA | Niemiec
Marcin Miller
Marcin Miller © AKPA
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą