Ślub Taylor Swift i Travisa Kelce'a bez wątpienia był jednym z największych wydarzeń show-biznesu tego roku. Para powiedziała sobie "tak" w nowojorskim Madison Square Garden w obecności około tysiąca gości. Na ceremonii pojawiły się największe nazwiska świata muzyki, filmu i sportu, m.in. Jennifer Lopez, Gigi Hadid, Bradley Cooper, Selena Gomez, Benny Blanco czy Adam Sandler, który poprowadził ceremonię.
Monika Olejnik jest fanką Taylor Swift! Zobaczcie, co powiedziała dziennikarka
Jak donoszą zagraniczne media, po zakończeniu ślubu goście zostali zaproszeni na wystawne przyjęcie. W sali nie brakowało barów i dań z różnych stron świata, a dla nowożeńców zagrali m.in. Paul McCartney oraz Stevie Nicks.
Taylor Swift i Travis Kelce wygłosili 20-minutowe przysięgi
Jak podaje magazyn People, Taylor i Travis postawili na bardzo osobisty element ceremonii. Zakochani sami napisali swoje przysięgi, które podobno znalazły się w eleganckich, złotych książeczkach.
Ich przysięgi trwały po około 20 minut każda - przekazało źródło magazynu.
Można więc przypuszczać, że goście mieli okazję naprawdę dobrze poznać historię ich miłości.
Organizatorzy najwyraźniej spodziewali się, że podczas ceremonii niejedna osoba się wzruszy. Każdy z gości otrzymał bowiem specjalną haftowaną chusteczkę... do ocierania łez.
Country'owa wokalistka Maren Morris pokazała ją później na Instagramie. Na materiale wyhaftowano datę i miejsce ślubu, a także słowa "So it's gonna be forever", czyli fragment przeboju Taylor Swift "Blank Space".
Według People sama ceremonia odbywała się w sali przypominającej las - pełnej drzew, zieleni i białych dekoracji. Wygląda na to, że Taylor dopracowała swój wielki dzień dosłownie w najdrobniejszych szczegółach.