Marcin Prokop nagrywał program, gdy był w ZŁYM STANIE psychicznym: "Ludzie nie mieli zielonego pojęcia, co przeżywałem"
Marcin Prokop opowiedział w podcaście Przemka Górczyka o trudnym okresie psychicznym, którego doświadczył podczas nagrań jednego z programów. Nie ukrywał, że czuł się wówczas wypalony i przemęczony. Mimo tego zrealizował wszystkie zobowiązania.
Marcin Prokop jest niewątpliwie jedną z największych gwiazd w Polsce. Prezenter od lat cieszy się olbrzymią popularnością i sympatią widzów, lecz mimo swojego statusu stara się wyraźnie oddzielać swoje życie zawodowe od prywatnego. W ostatnich dniach wokół 48-latka zrobiło się jednak wyjątkowo głośno. Wszystko przez rozstanie z żoną.
W miniony wtorek gwiazdor stacji TVN wydał wraz z matką swojego 20-letniego dziecka oświadczenie, które nie przeszło bez echa. Po prawie 20 latach wspólnego życia Marcin Prokop i Maria Prażuch-Prokop postanowili zakończyć swoje małżeństwo. Należy tutaj podkreślić, że para rozstała się w wyjątkowo pokojowej atmosferze.
Tak wygląda warszawski apartament Marcina Prokopa, w którym mieszkał z żoną
Marcin Prokop wspomina trudny okres w swoim życiu
Aktualnie gwiazdor skupia się przede wszystkim na pracy. W trakcie podcastu Przemka Górczyka opowiedział o trudnym okresie psychicznym, którego doświadczył przy okazji nagrań trzeciego sezonu programu "Niezwykłe Stany Prokopa". Marcin nie krył, że czuł się wtedy życiowo wypalony i przemęczony.
Trzeci sezon "Niezwykłych Stanów Prokopa" był sezonem, który nagrywałem w bardzo słabej kondycji psychicznej. (...) Miałem moment, kiedy parę rzeczy mi się w głowie odłożyło nie tak, jakbym chciał, łącznie z tym, że ciężko było mi się zmotywować, żeby cokolwiek zrobić. Czułem się wypalony, przemęczony. Czułem, że nie mam w sobie energii, pasji do tego, co mam za chwilę zrobić przez kolejne tygodnie, a już tam jestem - mówił.
Marcin Prokop otwarcie o złym stanie psychicznym
Marcin wspominał, że teoretycznie mógł się wycofać i odpuścić projekt, ponosząc przy tym konsekwencje finansowe oraz zawodowe, ale kierowało nim przekonanie, że pracy się nie porzuca. Niezależnie od okoliczności czuł obowiązek, aby dowieźć to, czego się podjął. Dziś prawdopodobnie pozwoliłby sobie odpuścić.
Nie było dobrze i mimo wszystko zrobiliśmy ten sezon, który się obejrzał bardzo dobrze. Czasami zdjęcia zaczynałem po 14.00 albo 15.00, bo wcześniej się zbierałem do tego, żeby w ogóle wyjść na ulicę. Ludzie, którzy to oglądali, nie mieli zielonego pojęcia, co przeżywałem, jak bardzo musiałem się spinać, żeby bądź co bądź rozrywkowy program pełen śmiesznostek, różnych głupotek zrobić - tłumaczył.
Jak dzisiaj oglądam ten program — nie to, żebym oglądał swoje stare programy nałogowo, ale czasami, jak wyświetla się powtórka — w takich chwilach, mikromgnieniach, widzę, co się ze mną działo. (...) Ciemny moment w życiu, ciemny samochód, jasne, kolorowe opowieści - dodał.
Oglądaliście? Zauważyliście, że Marcin nie był wówczas w najlepszym stanie?