Nicola Peltz oskarża groomerów o śmierć swojej chihuahuy! Do sądu wpłynął kolejny wniosek
Nicola Peltz wytoczyła sprawę właścicielom salonu fryzjerskiego, którym powierzyła pod opiekę swojego psa. Nie dość, że, jak twierdzi, przyczynili się do śmierci jej ukochanej suczki, to jeszcze mogą mieć na sumieniu inne zwierzaki. Żona Brooklyna Beckhama domaga się od firmy ujawnienia pełnej listy klientów.
Nicola Peltz przeważnie pojawia się w nagłówkach gazet w kontekście małżeństwa z Brooklynem Beckhamem, z którym, niczym Romeo i Julia, walczą o swą wielką miłość na przekór zwaśnionym rodom. Nie jest tajemnicą, że 30-latka nie należy do ulubienic swoich sławnych teściów, którzy to właśnie w niej upatrują źródła konfliktu z ich pierworodnym synem. Tymczasem szczęśliwi zakochani postanowili zagrać im na nosie, odnawiając przysięgę małżeńską kilka miesięcy temu.
Jawna niechęć Victorii i Davida Beckhamów to nie jedyne utrapienie Amerykanki. Wielbicielka psów, która we wrześniu ub. r. mocno przeżyła odejście ukochanej chihuahuy Nali, oskarżyła o to groomerów prowadzących firmę HoundSpa z siedzibą w nowojorskim Westchester. To właśnie po opuszczeniu ich salonu stan zdrowia suczki uległ zdecydowanemu pogorszeniu.
Nala była całkowicie zdrowa, kiedy wczoraj oddano ją do groomera. Wyszła stamtąd z hiperwentylacją, nie mogła złapać oddechu. Popędziliśmy z nią do weterynarza, gdzie zmarła kilka godzin później. Dzielę się tym w nadziei, że pomoże to zapobiec temu, co dzieje się z innymi psami. Jej życie zostało odebrane zbyt wcześnie. Była moją piękną królową i trwała u mego boku przez 9 lat
Nicola Peltz weszła na drogę prawną z właścicielami salonu dla psów
Żona Brooklyna nie rzuciła słów na wiatr. Faktycznie porozumiała się ze swoimi prawnikami, którzy pomogli jej w sporządzeniu dokumentacji sądowej i wniesieniu sprawy o znęcanie się nad psami. W pozwie podkreślono, że Nala wróciła do domu "w silnym stresie" i zmarła kilka godzin później wskutek stwierdzonych przez weterynarza "problemów neurologicznych" i obecności "płynu w płucach". Adwokaci kobiety potwierdzili, że przedstawiciele firmy HoundSpa nie wyrazili chęci spotkania się w celu polubownego załatwienia sprawy.
Ponadto w ubiegłym tygodniu prawnicy Nicoli Peltz złożyli wniosek o udostępnienie listy klientów salonu groomerskiego. Jego treść dotarła do redaktorów brytyjskiego "Daily Mail".
Kilku innych klientów HoundSpa zgłosiło, że ich psy, podobnie jak pies powódki, doznały poważnych obrażeń. Lista klientów może pomóc w dotarciu do innych osób, co jest niezwykle istotne w kontekście twierdzeń powódki
Jak można było się spodziewać, firma nie spełniła żądania strony przeciwnej. Prawnik reprezentujący właścicielkę salonu, Deborah Gittleman, w odpowiedzi na prośbę dziennikarzy stwierdził krótko, że sprawa zostanie rozstrzygnięta w sądzie, a nie za pośrednictwem mediów.
Myślicie, że Nicola dopnie swego?