Nowe działania policji ws. Iwony Wieczorek. "Już wtedy mówiło się o tych budynkach. (...) Mieszkało tam parę niebezpiecznych osób"
Policja w Sopocie przeprowadziła działania, które mogą mieć związek z zaginięciem Iwony Wieczorek. Mikołaj Podolski, współautor książki "Zaginiona Iwona Wieczorek. Koniec kłamstw", zwraca uwagę, że okolice ul. Polnej już wcześniej znajdowały się w kręgu zainteresowań śledczych.
Zaginięcie Iwony Wieczorek od lat pozostaje jedną z najbardziej tajemniczych spraw kryminalnych w Polsce. W nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku 19-latka opuściła klub w Sopocie i pieszo ruszyła w kierunku domu. Ostatni raz została uchwycona przez kamery miejskiego monitoringu o godzinie 4:12 w gdańskim Jelitkowie - i od tego momentu wszelki ślad po niej zaginął.
Przez kolejne lata śledczy analizowali rozmaite hipotezy, rekonstruowali przebieg wydarzeń i sprawdzali potencjalne tropy, jednak żadna z tych dróg nie doprowadziła do przełomu. Choć postępowanie przez długi czas tkwiło w martwym punkcie, niedawne działania służb sprawiły, że sprawa ponownie znalazła się w centrum uwagi, rozbudzając nadzieje na zakończenie sprawy.
Historia Iwony Wieczorek. Tajemnicze zaginięcie
W środowe popołudnie mieszkańcy Sopotu zauważyli wzmożoną obecność policji w rejonie ulicy Polnej. Funkcjonariusze ubrani w ochronne, białe kombinezony zabezpieczyli przestrzeń pomiędzy dwoma budynkami, gdzie rozstawiono również granatowy namiot. Niemal natychmiast pojawiły się domysły, że prowadzone czynności mogą mieć związek z zaginięciem Iwony Wieczorek.
Prokuratura w oficjalnych komunikatach ograniczała się do informacji o działaniach dotyczących "niewyjaśnionego zabójstwa sprzed kilkunastu lat". W mniej formalnych rozmowach śledczy nie wykluczają jednak, że sprawa dotyczy właśnie Iwony. Co o tym wszystkim sądzi Podolski, współautor książki "Zaginiona Iwona Wieczorek. Koniec kłamstw"?
Kiedy w 2010 r. Iwona zaginęła, za tym zakątkiem zaczynał się dziki teren. Tam nie było ani hoteli, ani parku, ani pobliskich bloków w górę ul. Polnej. To było dziwne, że w pierwszych tygodniach po zaginięciu Iwony nic policjantów na ten teren nie zaprowadziło. Już wtedy mówiło się o tych paru budynkach, że to są slumsy. Ja nie do końca podzielałem tę opinię, ale tam rzeczywiście mieszkało parę niebezpiecznych osób. Na pewno mieszkało tam dwóch młodych mężczyzn, którzy trzymali się bardzo mocno z paczką Iwony Wieczorek. Z przyjaciółmi Iwony, którzy bawili się na tym słynnym ognisku
"Ognisko" to spotkanie towarzyskie organizowane w Parku Reagana w Gdańsku, w którym w noc zaginięcia Iwony Wieczorek uczestniczyli jej znajomi. Do dziś nie pojawiły się jednak żadne dowody potwierdzające, że Iwona, wracając z Sopotu, faktycznie dotarła na to wydarzenie.
Tych dwóch młodych mężczyzn, którzy kiedyś mieszkali w tym rejonie Sopotu, na tym ognisku na pewno nie było. Ale wiem, że przynajmniej jeden z nich wielokrotnie imprezował z Iwoną do późnych godzin. To był jej taki dobry kolega
Podolski studzi jednak emocje wokół policyjnej akcji w Sopocie, podkreślając, że nigdy nie istniały konkretne tropy prowadzące do kolegi Iwony Wieczorek, a policja nie traktowała go jako podejrzanego. Zwrócił również uwagę, że śledztwo od początku było prowadzone schematycznie, a środowisko Iwony nie zostało dostatecznie zbadane. Choć w ostatnich latach w Trójmieście dochodziło do przeszukań związanych ze sprawą, dziennikarz zaznacza, że same działania policji nie muszą jeszcze oznaczać przełomu.
Trzeba jednak powiedzieć, że to nie jest tak, że jak policja wchodzi i grzebie, to na pewno coś mają i zaraz tę sprawę rozwiążą
Wierzycie, że sprawa doczeka się rozwiązania?