Pierwszy royals ZABRAŁ GŁOS w sprawie obecności Andrzeja w aktach sprawy Jeffreya Epsteina! Padło na księcia Edwarda
Książę Edward jako pierwszy z rodziny królewskiej wypowiedział się na temat obecności Andrzeja Mountbatten-Windsora w aktach dotyczących sprawy Jeffreya Epsteina. Podkreślił, jak ważne jest, aby w tym momencie pamiętać przede wszystkim o ofiarach.
Po ujawnieniu kolejnych akt sprawy Jeffreya Epsteina sprawa znów wróciła na tapet. Sporo mówi się przede wszystkim o udziale Andrzeja Mountbatten-Windsora w całym procederze. Do sieci trafiły zarówno zdjęcia, jak i fragmenty maili, z których raczej ciężko byłoby mu się wytłumaczyć.
Książę Edward komentuje obecność Andrzeja w aktach Epsteina
Fakt, że Andrzej regularnie przewija się w aktach sprawy Epsteina, jest wizerunkowym obciążeniem nie tylko dla niego, ale i dla jego bliskich. Royalsi jak ognia unikają pytań o powiązanie członka rodziny królewskiej ze skompromitowanym finansistą, który miał dopuścić się za życia obrzydliwych przestępstw.
Miliony stron i setki nagrań. Kim naprawdę był Epstein?
We wtorek doszło jednak do przełomu, bo jeden z członków rodziny królewskiej po raz pierwszy zabrał głos w sprawie grzechów Andrzeja. Padło na księcia Edwarda, który akurat bierze udział w World Governments Summit w Dubaju i nie miał okazji zrobić uniku przed kłopotliwym pytaniem. W odpowiedzi na pytanie ze strony dziennikarki CNN o to, "jak sobie radzi z tą całą sytuacją", padło:
Z całym szacunkiem, ale nie jestem przekonany, czy zgromadzeni goście są zainteresowani akurat tym tematem. Przybyli tu, by rozmawiać o edukacji i rozwiązaniach na przyszłość. Ale uważam, że zawsze najważniejsza jest pamięć o ofiarach i o tym, kim są poszkodowani w tej całej sytuacji. Poszkodowanych jest wiele osób.
Jedni pewnie uznają to za dość dyplomatyczną odpowiedź, inni - za odpowiedź wyważoną i z klasą. Z jednym nie zgodzić się natomiast nie sposób: to rzeczywiście ofiary powinny tu być najważniejsze.