Przez eksplozję biokominka PALIŁA SIĘ ŻYWCEM! Poparzona tiktokerka ODRZUCIŁA propozycję sądu
Maja Kuczyńska przeszła w swoim życiu prawdziwe piekło. 26-latka zmaga się ze skutkami tragicznego wypadku, w wyniku którego doznała rozległych oparzeń. Właśnie zdradziła, że do tej pory nie doczekała się przeprosin od kobiety, która, jak wszystko na to wskazuje, omal nie doprowadziła do jej śmierci.
Jedna impreza majówkowa bezpowrotnie zmieniła życie Mai Kuczyńskiej. W jej przypadku należy jednak mówić o szczęściu w nieszczęściu, bowiem niewiele brakowało, by młoda kobieta odeszła z tego świata. Lekarze dawali jej zaledwie 20 % szans na przeżycie. Wróćmy jednak do początków tej tragicznej historii.
Niespełna dwa lata temu tiktokerka uczestniczyła w zabawie zorganizowanej na działce nieznanych jej wcześniej osób. W pewnym momencie jedna z dziewczyn wlała paliwo do kominka opalanego bioetanolem. W wyniku eksplozji urządzenia twarz i włosy 26-latki zajęły się ogniem.
Pewna osoba z towarzystwa wzięła wielką bańkę paliwa i na stole stał biokominek w postaci misy z kamieniami... Ta miska się tliła i w tym momencie ta osoba dolała tego biopaliwa, tak że wszystko się rozlało. W wyniku czego ja i parę osób zaczęło się palić. Paliliśmy się żywcem i nie mogliśmy się zgasić
Twórczyni internetowa trafiła na oddział intensywnej terapii, gdzie przez długi czas walczyła o życie. Dziś skrupulatnie relacjonuje swoją codzienność po tym wstrząsającym zdarzeniu. Sprawa cały czas jest w toku.
Monika Jarosińska przeszła poważną operację. Padły mocne słowa
Maja Kuczyńska odrzuciła propozycję mediacji
W wyniku przeprowadzonego śledztwa prokuratura oskarżyła uczestniczącą w imprezie Justynę K. o nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, za co grozi jej kara 3 lat pozbawienia wolności. Kobieta nie przyznała się do winy. Ponadto dzięki możliwości skierowania sprawy do mediacji mogłaby uniknąć więzienia. Jej jedynym ratunkiem jest osiągnięcie porozumienia z pokrzywdzonymi przez siebie osobami.
Maja Kuczyńska nie dopuszcza nawet takiej możliwości. 26-latka przyznała, że nie wyobraża sobie pójścia na rękę swej domniemanej oprawczyni. Nie zgadza się z propozycją sądu.
Nie zgodzę się na mediację. Nie ma mowy. Do tej pory nie usłyszałam do Justyny K. żadnych przeprosin, mimo że od wypadku minęły dwa lata. Do końca kwietnia jest czas na podjęcie decyzji w sprawie mediacji. Nie wiem, czy inni się zgodzili, ja odpowiadam tylko za siebie. Jestem gotowa na proces i nie widzę innej drogi
Influencerka podkreśliła też, że nie żywi urazy do oskarżonej, natomiast jej brak skruchy jest dla niej niewybaczalny.
Od momentu wypadku nie miałyśmy kontaktu. Chociaż wiem, że jeszcze przed rozpoczęciem procesu, Justyna K. miała plan zawarcia ze mną ugody. Wtedy, nawet uznałam to za dobry pomysł, jednak później więcej się nie odzywała, w związku z tym nie doszło to do skutku
Jak wynika z najnowszej wypowiedzi kobiety, czeka ją jeszcze kilka operacji. Pomimo tego zaznaczyła, że jej stan zdrowia, a w szczególności kondycja psychiczna, znacząco się poprawiły.