Przychodzi Hela Englert do marketu, a tam jej mama słuchała nowego bangera córki: "Wyp***dalaj, milcz, k*rwa nie krzycz mi do ucha"
Helena "Hela" Englert właśnie wypuściła nowy kawałek, którym ma nadzieję zawojować internet. W dość osobliwej antywalentynce każe byłemu "wy****dalać". W ramach promocji nagrała natomiast tiktoka z mamą prosto z marketu. Fajnie?
Dzieci znanych rodziców mają przeróżne pomysły na życie. Niektórzy realizują się w biznesie, inni trudnią się influencerstwem, natomiast Helena Englert postanowiła pójść w ślady rodziców i związać przyszłość z show-biznesem. Obecnie walczy o to, aby zaistnieć jako piosenkarka.
Przychodzi Hela do marketu, a tam jej mama. "Milcz"
Po dramie z Dorotą Masłowską, która chyba nie uznała wzmianki Heli o "kanapkach z hajsem" za komplement, córka Englerta i Ścibakówny już promuje kolejny kawałek. Tym razem zatytułowała singiel "Milcz", a media już obwołały go "wulgarną antywalentynką". Nie wierzycie? No więc tak prezentuje się warstwa liryczna:
Wystarczy tych akcji, ja nie będę się powtarzać / Raz, dwa, trzy, cztery / Wy****dalaj! / Milcz! / Wystarczy, nie słucham / Milcz, k**wa, nie krzycz mi do ucha / Milcz / Wystarczy, nie chcę więcej / Zabieraj gitarę i oddawaj moje serce
Mówi się, że "reklama dźwignią handlu", więc promocja nowego dzieła Heli już ruszyła. Tym razem podzieliła się na Instagramie i TikToku nagraniem z mamą, Beatą Ścibakówną. I to nie byle jakim, bo zakradła się do niej w markecie, a w tle ceny w euro, więc jest światowo i "na bogato".
Gdy Beata już wyciągnęła słuchawkę z ucha, to oznajmiła światu, że słucha właśnie nowego hitu córki. Najwyraźniej "Milcz" to więc idealny podkład muzyczny do przebierania w dorodnych owocach. Warto wiedzieć.
Pani Beato, pani Beato, czego pani słucha?!
Milcz
A dobrze, przepraszam
Będzie hit?