Qczaj, jeden z najpopularniejszych trenerów personalnych w Polsce, w ostatnich miesiącach mierzył się z poważnym kryzysem wizerunkowym i zawodowym. Gwiazdor internetu we wrześniu poinformował, że zakończył współpracę ze swoim menedżerem po tym, jak - jak twierdził - stracił dostęp do swoich kont w mediach społecznościowych oraz skrzynek mailowych.
Wyoutowany gej Qczaj NIE WSPIERA Parad Równości: "Robią więcej złego niż dobrego. Hetero nie chodzą i nie mówią, że są hetero"
Pudelek skontaktował się wówczas z Pawłem Bajem, menedżerem Qczaja, prosząc o komentarz w tej sprawie. Ten w rozmowie z nami podkreślił, że nie ma wpływu na publikacje Daniela i zaprzeczył, jakoby działał na jego niekorzyść. Wspomniał również o problemach zdrowotnych i osobistych, z którymi miał mierzyć się trener, jednak nie odniósł się szczegółowo do tych kwestii.
Nie pozwoliłbym go nikomu skrzywdzić. Wszystkie przepływy finansowe są czyste i do wyjaśnienia. Nic nie ukradłem. Jest mi bardzo przykro że Daniel zamiast wyjaśnić wszystko ze mną zaczął publikować wiele IGS pod wpływem emocji. Mogę tylko dodać swoje odczucia, ale też po konsultacji w dniu dzisiejszym z kilkoma psychologami że Daniel trafił na terapię do niewłaściwej osoby
TYLKO NA PUDELKU: Qczaj twierdzi, że menedżer GO OKRADŁ i zabrał dostępy do kont i maili. Mamy komentarz jego agenta.
Qczaj wraca do afery z menedżerem. Co powiedział?
Wątek współpracy z menedżerem pojawił się także w najnowszym wywiadzie Qczaja dla Kozaczka. Trener przekonuje, że w związku z finansowymi konsekwencjami tej relacji musiał sprzedać mieszkanie, na które - jak podkreśla - ciężko pracował przez lata. Twierdzi również, że pieniądze z jego współprac i działań miały zostać zdefraudowane.
Zawierzyłem, powierzyłem tę sferę mojej kariery, czyli tę finansową sferę. Powierzyłem temu człowiekowi, bo tak jak powtarzał: "Przecież to razem budujemy". A ja jestem empatą, jestem dobrym człowiekiem, jestem człowiekiem, który naprawdę ufa i wierzy w ludzi, to łatwo jest mnie i było mnie zmanipulować. Musiałem sprzedać swoje mieszkanie. Swoje mieszkanie, na które ciężko pracowałem, będąc trenerem personalnym i fryzjerem jeszcze równocześnie. Musiałem je sprzedać, żeby spłacić wierzytelności, ponieważ moje współprace, moje działania, pieniądze, które dostawałem za moje współprace, za moje działania, zostały po prostu zdefraudowane. Mamy przelewy, mamy wszystkie potwierdzenia różnych przelewów, gdzie te pieniądze wychodziły. Już potem było tak pazernie, że przelewy były po prostu robione szybkimi przelewami ekspresowymi, szły na inne konta. Także teraz będziemy wszystkiego dociekać w sądzie
W rozmowie trener poruszył także temat swojego zdrowia psychicznego i wyznał, że w związku z trudną sytuacją przez miesiąc przebywał w szpitalu psychiatrycznym.
Wylądowałem w szpitalu na miesiąc. I ten szpital uratował mi życie, naprawdę. Uratowali mi życie tym, że zatrzymali mnie tam wbrew mojej woli na początku, bo ja bardzo chciałem stamtąd wyjść, natomiast gdybym stamtąd wyszedł, pewnie dzisiaj nie siedzielibyśmy tutaj. Myślę, że na pewno nie siedzielibyśmy tutaj, bo tak bardzo straciłem chęć do życia, tak bardzo nie chciałem żyć, że już byłem mocno zdeterminowany, żeby to życie sobie odebrać, bo przestało mieć dla mnie znaczenie
Gdzie szukać pomocy? Jeśli znajdujesz się w trudnej sytuacji i chcesz porozmawiać z psychologiem, dzwoń pod bezpłatny numer 116 123 lub 22 484 88 01. Listę miejsc, w których możesz szukać pomocy, znajdziesz też TUTAJ.