Robert Lewandowski dotarł w poniedziałek do Stanów Zjednoczonych, gdzie z otwartymi ramionami przyjęto go w nowym klubie. We wtorek wziął udział w pierwszym treningu z Chicago Fire, a podczas późniejszej konferencji prasowej zwierzył się dziennikarzom z rodzinnych rozterek dotyczących przeprowadzki do USA.
Tego samego dnia jego żona bawiła się na koncercie w Warszawie. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania tańczącej do piosenek Bad Bunny'ego Anny. Ten fakt przyciągnął uwagę internetowych obrońców moralności, którym wyraźnie nie spodobało się, że trenerka nie pojechała z mężem do Chicago.
Tak Anna Lewandowska bawiła się na koncercie Bad Bunny'ego! "Najlepiej bawiąca się osoba" (WIDEO)
Robert Lewandowski staje w obronie żony
W środę Anna Lewandowska podzieliła się na Instagramie kilkoma wiadomościami, które dostała od obserwatorek. Fanki trenerki zwracały uwagę na to, że dorosły mężczyzna raczej nie potrzebuje asysty żony pierwszego dnia w nowej pracy.
Teraz Robert stanął w obronie ukochanej. W sekcji komentarzy pod postem Ann zamieścił wpis, w którym podkreślił, że żona jest jego najwierniejszą fanką i wspiera go niezależnie od tego, w jakim miejscu się znajduje. Wyraził też swoją radość z faktu, że wybranka serca świetnie się bawiła.
Spokojnie, moja największa fanka kibicuje mi z każdego miejsca na ziemi – czasem z trybun, czasem przed telewizorem w drodze na koncert, bo sama ma mnóstwo pracy. Dumny z niej jak zawsze! Wytańczyłaś się za nas dwoje! - napisał.
Taki mąż to skarb?
Zobacz także: Żony piłkarzy były OBURZONE, bo Lewandowska chciała gotować dla ich mężów? "Kroiła się solidna afera..."