Royalsi stracili cierpliwość: Andrzej został WYRZUCONY z Royal Lodge! "Zmył się pod osłoną nocy"
Wygląda na to, że sekrety Andrzeja, które wyszły na jaw po ujawnieniu kolejnych akt sprawy Jeffreya Epsteina, to dla royalsów zbyt wiele. Choć dawali mu czas, żeby się pożegnał z dotychczasowym domem, to najwyraźniej ich cierpliwość się wyczerpała.
Andrzej Mountbatten-Windsor już od lat nie cieszył się szczególną sympatią czy szacunkiem poddanych, a jego notowania tąpnęły po ujawnieniu pierwszych akt sprawy Jeffreya Epsteina.
Zobacz: Książę Andrzej na nowych SZOKUJĄCYCH zdjęciach z akt Epsteina. Royals klęczy NAD KOBIETĄ (ZDJĘCIA)
Andrzej został wyrzucony z Royal Lodge
Na reakcję royalsów trzeba było chwilę poczekać, ale jak już wzięli się do roboty, to były to zdecydowane kroki. Pozbawili Andrzeja tytułów i dali mu czas, aby wyniósł się z Royal Lodge, w którym dotąd mieszkał wraz z byłą żoną Sarą "Fergie" Ferguson. Ona zresztą też chętnie mailowała ze skazanym pedofilem i najwyraźniej byli serdecznymi przyjaciółmi.
Teraz wygląda na to, że kolejna dawka informacji z akt Epsteina, które od kilku dni hulają w sieci i w prasie, to chyba dla rodziny królewskiej zbyt wiele. "The Sun" donosi, że Andrzej cichaczem zniknął z Royal Lodge - pod osłoną nocy i z dala od medialnego zgiełku.
Okazałą posiadłość miał opuścić w poniedziałek i obecnie przebywa w Wood Farm Cottage, gdzie będzie oczekiwał na zakończenie prac remontowych w Marsh Farm. Różnica między Royal Lodge i Marsh Farm jest znaczna, a "The Mail on Sunday" wspominał wcześniej, że Andrzej musi zamienić 30-pokojową rezydencję na lokum "wielkości pudełka po butach". Oczywiście wciąż jest to okazały budynek, bo mowa o domu z dwoma pokojami gościnnymi i kuchnią oraz kilku budynkach gospodarczych, ale jednak to znacznie odbiega od tego, jak eksroyals żył do tej pory.
Według medialnych ustaleń zhańbiony eksroyals ma się tam wprowadzić od kwietnia. Źródło z otoczenia royalsów dodaje, że Andrzej nie chciał tak szybko opuszczać willi, w której wygodnie żył przez wiele lat, ale po ostatnich nagłówkach w prasie nie dano mu wyboru. Wygląda więc na to, że jego bliskim faktycznie skończyła się cierpliwość.
Chciał się zaczepić w Royal Lodge nieco dłużej, ale wraz z ujawnieniem kolejnych akt sprawy Epsteina stało się jasne, że na niego już czas. Opuszczenie posiadłości było dla niego tak wielkim wstydem, że wolał zmyć się pod osłoną nocy. Nie chciał łzawego pożegnania, ale jednak spędził tam wiele lat i ma z tym miejscem wiele wspomnień. Teoretycznie mógłby tam zostać do czasu, aż Marsh Farm będzie gotowe, ale nagłówki stają się nie do zniesienia. To, że kręci się po Windsorze i robią mu zdjęcia, jak się śmieje i wcale nie wygląda na strapionego, też nie było dobrze widziane przez royalsów.
Po tym, jak Andrzej opuścił Royal Lodge, w ślad za nim miały ruszyć auta i ciężarówki z dobytkiem jego życia. Nie jest natomiast jasne, co stanie się z Sarah Ferguson, bo mieszkała z nim w tej samej posiadłości już od wielu lat, a po przeprowadzce być może zostanie zmuszona do poszukania nowego lokum na własną rękę.