Sandra Kubicka dworuje sobie z cen paliw, wdzięcząc się i zarzucając grzywą przy dystrybutorze. Boki zrywać?
Sandra Kubicka również odczuła podwyżki na stacjach benzynowych. Zamiast publicznie lamentować i skarżyć się na niesprawiedliwość, postanowiła podejść do tego z "humorem". Celebrytka porównała tankowanie auta do zakupów w markowych butikach.
Kierowcy dostali w ostatnim czasie mocno po kieszeni. Nawet ci, których raczej nie dotyczy problem uszczuplającego się stanu konta, zaczęli uskarżać się na skokowy wzrost cen paliw. Rekordziści zostawiają na stacjach benzynowych kwoty przekraczające nawet połowę minimalnej krajowej...
Coś, co dla jednych jest dramatem, inni traktują z dużym przymrużeniem oka. Sandra Kubicka, która regularnie czerpie profity z reklamowania wszelkiej maści produktów na Instagramie, raczej nie odczuje wydania stówki czy nawet dwóch więcej. Postanowiła wspomóc Polaków w ich dramacie i rozbawić ich swoim niezobowiązującym podejściem do tematu niekończących się podwyżek.
Justyna Gradek mówi, ile kosztowała ją nowa twarz! „Mam na twarzy Porsche”. Celebrytka planuje kolejną operację!
Sandra Kubicka porównała stację paliw do drogiego butiku
W sobotni poranek była modelka uraczyła swoich odbiorców nową rolką rozpoczynającą się od jej zgrabnego wyjścia z nowiutkiego range rovera za 600 tysięcy złotych. Rzucając blond czupryną na lewo i prawo, uzupełniała paliwo w aucie, kompletnie nie zwracając uwagi na rosnącą kwotę na ekranie.
To uczucie ostatnio, gdy musisz pojechać na stację zatankować
Sandra Kubicka przerobiła na szybko zdjęcia dystrybutorów paliwowych i pobliskiego sklepu, doklejając do nich logotypy i kolory luksusowych marek, tj. Louis Vuitton, Chanel czy Rolex.
Śmiech przez łzy?