Kamil Majchrzak okazał się prawdziwą sensacją dwóch ostatnich turniejów wielkoszlemowych. W brytyjskim Wimbledonie dotarł aż do 4. rundy, eliminując po drodze rywali, którzy w notowaniach bukmacherów byli stawiani w pozycji zdecydowanych faworytów. Obecnie mierzy się w rozgrywanym w Stanach Zjednoczonych turnieju US Open, gdzie w miniony czwartek wyszedł z prawdziwych opresji, mając w nogach wyczerpujący 5-setowy pojedynek. Ostatecznie po raz pierwszy w swojej karierze Majchrzak pokonał rywala plasującego się w najlepszej dziesiątce rankingu ATP.
Niesiony dopingiem kibiców 29-latek nie mógł odmówić im możliwości spotkania i wykonania kilku pamiątkowych fotek. Polak obdarował jednego ze swoich najmłodszych fanów czapką, która zaledwie kilka sekund później znalazła się w rękach siedzącego obok na trybunach mężczyzny. Mimo próśb o zwrot cennej pamiątki chłopcu nie udało się jej odzyskać.
Kamil Majchrzak odnalazł chłopca, któremu zabrano czapkę
Oburzające nagranie, pod którym rodacy zmieszali z błotem nieuprzejmego kibica, dotarło do samego tenisisty. Postanowił zaapelować do swoich obserwujących, by pomogli mu w skontaktowaniu się z chłopcem. Internauci natychmiast ruszyli z pomocą, w efekcie czego dziś doszło do wyczekanego spotkania.
Jestem pod wrażeniem siły internetu. Mamy to! Już wszystko dobrze - napisał w swoich mediach społecznościowych.
Pomimo napiętego grafiku i wielkiego odliczania do rozpoczęcia meczu, który zadecyduje o awansie do 4. rundy, Kamil Majchrzak zobaczył się z małoletnim fanem.
Witaj świecie! Razem z Brockiem życzymy Wam miłego dnia - podpisał zdjęcie z chłopcem, któremu wręczył prezent zapakowany w kolorową torbę.
Dla wielbiciela naszego rodaka z pewnością będzie to niesamowite wspomnienie na długie lata.