The Weeknd już we wtorek i środę (4 i 5 sierpnia 2026 r.) zagra dwa spektakularne, wyprzedane koncerty w ramach trasy "After Hours Til Dawn Tour". Ostatni raz kanadyjski artysta występował w Polsce prawie trzy lata temu - fani zatem zdążyli się już stęsknić. Standardowe bilety na koncert wahały się od 299 do 856 zł (trybuny) lub od 599 do 699 zł (płyta, golden circle). Były dostępne również pakiety VIP w cenie od ok. 1840 zł do 2530 zł w regularnej dystrybucji, gwarantujące m.in. pierwszeństwo wejścia na stadion.
Nieoczekiwanie The Weeknd przybył do Polski już dwa dni przed koncertem. Niektórzy fani postanowili powitać swojego idola osobiście. Przy wejściu do hotelu Raffles Europejski zebrał się spory tłum, czekający na artystę w nadziei na upragniony autograf czy wspólne zdjęcie. Ich marzenia zostały jednak jedynie marzeniami.
WIDEOCo dalej z karierą telewizyjną Kurzopków? "Medialna przerwa od robienia wszystkiego razem ZROBIŁABY IM DOBRZE"
The Weeknd zignorował fanów czekających pod hotelem
Fani The Weeknda musieli niestety obejść się smakiem. Kiedy tylko artysta pojawił się na ulicy, błyskawicznie przemknął do wnętrza budynku w otoczeniu kordonu ochroniarzy. Mimo głośnych okrzyków i próśb zniecierpliwionych wielbicieli, wokalista nawet nie odwrócił głowy ani nie pomachał w ich stronę.
The Weeknd przybył do Warszawy i jak zwykle zignorował fanów czekających pod hotelem
Nieoczekiwanie polscy internauci wstawili się za The Weekndem i radzą innym, żeby nie robili trzody, czyhając na niego w miejscu, w którym ma wypocząć.
XD, a co ma niby z wami robić, dajcie ludziom żyć; Trzy lata temu ta sama akcja, ludzie, po co tak robicie; Dajcie mu spokój, on chce odpocząć, wiadomo, że ignoruje; Jakby mi ktoś stał pod hotelem w moim wolnym czasie, to też bym ignorowała; Idźcie do domu; A po co wy tam stoicie? - bronią artysty internauci. Oby nie było powtórki z koncertu Bad Bunny'ego, bo będzie wstyd na całą Europę.
A najwytrwalsi fani, ci, którzy ustawią się na koncercie przy wybiegu, mają szansę na bezpośrednią interakcję z idolem. To chyba lepsze niż nachodzić go pod hotelem?