Nie od dziś wiadomo, że rodzimi influencerzy mają niebywałą tendencję do odpływania w krainę głębokiej odklejki. Żyjąc w swojej bezpiecznej bańce darmowych paczek PR-owych i barterów, bardzo często wychodzą z założenia, że przeciętnego Polaka stać absolutnie na wszystko, a pieniądze po prostu rosną na drzewach.
WIDEOPrzemysław Klima tłumaczy wysokie ceny w polskich restauracjach. "Chodzi o politykę wokół nas. Żyjemy w Europie" [WIDEO]
Jednym z twórców, który do tej pory kojarzył się raczej ze spokojnym pokazywaniem estetycznego życia, jest Iwo Faliszewski. Model i tiktoker działający pod pseudonimem Falyszevsky zgromadził na swoim profilu już ponad 72 tysiące obserwujących. Fani uwielbiają go za pokazywanie modowych perełek z lumpeksów, poradniki, jak tanio i stylowo się ubrać.
Ostatnio Iwo postanowił jednak zmienić nieco content i zabrał swoją widownię w wirtualną podróż do Japonii. Przez wiele dni skrupulatnie relacjonował azjatycką wyprawę, pokazując najciekawsze zakątki azjatyckiego kraju. Niestety, urokliwy klimat japońskich uliczek najwyraźniej uderzył mu do głowy trochę za mocno, co doprowadziło do spektakularnego, emocjonalnego wybuchu przed kamerą.
Polski tiktoker nie rozumie oszczędzania na podróżach
Falyszevsky nagle odpalił przednią kamerę w telefonie i po prostu zaczął... ryczeć do swoich widzów. Zapłakany influencer obwieścił światu, że "nie rozumie osób, które sobie szczędzą na podróżach".
Co prawda Iwo bardzo szybko zorientował się, jak fatalnie i arogancko to brzmi, więc od razu pośpiesznie zaznaczył, że nie ma na myśli osób, które zwyczajnie nie mają na to funduszy. Chodziło mu rzekomo o tych, którzy odpuszczają swoje marzenia z innych powodów. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że rzucanie takich haseł z pozycji uprzywilejowanego podróżnika, podczas gdy miliony ludzi kalkulują codzienne wydatki na życie, to podręcznikowy przykład braku kontaktu z rzeczywistością.
Głównym zapalnikiem do tych egzystencjalnych przemyśleń i wylanych łez okazała się wizyta w jednym z lokalnych miejsc kultu. Roztrzęsiony tiktoker tłumaczył widzom, że właśnie wrócił z japońskiej świątyni, gdzie przeżył tak niesamowite uniesienie i stwierdził, że "nigdy w życiu nie był tak szczęśliwy."
ZOBACZ: Influencer wydał 239 złotych w restauracji w Hotelu Gołębiewski. "Jakoś wielce się NIE NAJADŁEM"
Chcielibyście mieć tylko takie powody do płaczu?