U Krzysztofa Gojdzia po staremu: wyfrunął biznes-klasą do Nowego Jorku. Jego pies otrzymał OSOBNE siedzenie (FOTO)
Krzysztof Gojdź i luksus są ze sobą nierozerwalnie związani. Celebryta tymczasowo opuścił nasz kraj i odbył kilkunastogodzinną podróż za ocean. Zadbał o to, by nie tylko jemu, ale również małemu Cosmo nie brakowało wszystkiego, co najlepsze.
Należący do Krzysztofa Gojdzia cavapoo od lat jest jego najwierniejszym przyjacielem. Niedziwne więc, że towarzyszy swemu znanemu pańciowi podczas ulicznych spacerów w towarzystwie fotoreporterów, a nawet nagrań wywiadów. Przeuroczy Cosmo nigdy nie miał okazji przekonać się, czym jest pieskie życie we właściwym tego frazeologizmu znaczeniu.
W zamian za swoje bezgraniczne przywiązanie czworonóg może liczyć na wszystko, czego tylko dusza zapragnie. Jego "dziecko", jak nazywa zwierzątko, pławi się w prawdziwych luksusach. Przeważnie jest noszone na rękach, posiada własną kolekcję wdzianek Gucci, a nawet podróżuje biznes-klasą, o czym Gojdź postanowił przypomnieć swoim odbiorcom.
TYLKO U NAS! Gojdź mówi, jak czuje się po liftingu, czy ma skutki uboczne i ujawnia, że przed laty robił liposukcję
Pies Krzysztofa Gojdzia lata z nim biznes-klasą
Właściciel sieci klinik za oceanem, które postanowił ostatnio zmonetyzować, powrócił do Stanów Zjednoczonych na kilka najbliższych dni. 53-latek zameldował się na pokładzie samolotu należącego do polskich linii lotniczych, którym przetransportował się do Miami, a następnie do Chicago i Nowego Jorku.
Dzielę życie między Hollywood, Miami, New York i Europę - funkcjonując globalnie, bez jednego miejsca na stałe. Mieszkam w chmurach - dosłownie. Latając między USA a Europą, buduję życie i biznes bez adresu, bez ograniczeń, bez schematów
Krzysztof Gojdź i Cosmo, jako pasażerowie biznes-klasy, mogli rozsiąść się w wygodnych fotelach i w spokoju nacieszyć się wspólnym czasem. Zmęczony trudami życia piesek zgrabnie ułożył się na posłaniu, oddając się głębokiemu snu. Jego troskliwy "tatuś" przykrył go kocykiem, który podkreślał wysoki status czworonoga.
Życie jak w Madrycie?