WAŻNE: Sandra Kubicka ogłasza, że po 11 latach wymienia implanty piersi!
Sandra Kubicka z kolejną ważną odezwą do obserwatorów. Celebrytka obwieściła, że po 11 latach planuje wymienić implanty w piersiach i zdradziła powód tej decyzji. "Dla niektórych to zaskoczenie, że w ogóle je mam. Tak, mam" - zaanonsowała.
Każdy sumienny czytelnik kolorowej prasy doskonale wie, że ostatnie miesiące upłynęły Sandrze Kubickiej pod znakiem życiowych rewolucji. Po złożeniu papierów rozwodowych w grudniu 2024 roku i dość niespodziewanym wycofaniu pozwu kilka miesięcy później, pod koniec ubiegłego roku celebrytka po raz kolejny postanowiła przedłożyć stosowne dokumenty w sądzie i definitywnie zakończyć małżeństwo z Baronem. Jak udało nam się ustalić, niegdysiejsi zakochani spotkają się na rozprawie już 25 lutego.
Zbliżający się rozwód to jednak tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o wielkie zmiany w życiu Kubickiej. Kilka ładnych tygodni temu 31-latka zajmowała się przeprowadzką do nowego mieszkania, a w międzyczasie ogłosiła, że planuje powrót do modelingu. Poszukiwanie zawodowych wyzwań nie powinno szczególnie dziwić, gdyż pod koniec stycznia Sandra ogłosiła, że zamyka swój warszawski lokal z matchą.
Tak Wersow, Wieniawa i Kubicka wyglądały 10 lat temu. Poznajecie?
Sandra Kubicka ogłasza, że po 11 latach wymienia implanty piersi
Mimo wielu wrażeń i konieczności podejmowania trudnych decyzji, Kubicka nie zrezygnowała z przyjemności i dbania o siebie. Tylko w ostatnich tygodniach celebrytka zaprezentowała nową fryzurę i relacjonowała grupowy wypad na botoks. Jak się okazuje, to jeszcze nie koniec poprawek w wyglądzie. Sandra, która wielokrotnie podkreślała, że nie chce, aby jej prywatne poczynania były pożywką dla mediów, ogłosiła bowiem za pośrednictwem Instagrama, że po 11 latach planuje wymianę implantów w piersiach.
Muszę po 11 latach wymienić moje implanty. Ja robiłam w Miami. Dla niektórych zaskoczenie, że w ogóle je mam. Tak, mam. Ale miałam je robione bardzo naturalnie. Mój lekarz w Miami już nie przyjmuje. Nie chce mi się też lecieć, bo nie będę mogła wrócić z walizką, bo nie można podnosić nic po operacji. Więc byłaby to eskapada. Dlatego chcę to zrobić w Polsce, ale boję się okropnie, bo jak słyszę po moich koleżankach, jak zupełnie inaczej robią te powiększanie tutaj. Jedna z przykładowych różnic - mój lekarz w Miami zabronił mi nosić stanika po operacji, a każda jedna moja koleżanka przez kilka miesięcy nosi taki wielki stanik. Po drugie, miejsce cięcia. Ja nie chcę mieć blizn na ciele, obecnie nie mam blizn. Bardzo bym chciała, żeby było to naturalne.
Zobacz także: Sandra Kubicka relacjonuje GRUPOWY WYPAD NA BOTOKS. "Kiedyś byśmy poszli na imprezę" (FOTO)
W dalszej części swoich wynurzeń Kubicka wyliczała powody, które zmotywowały ją do ponownego podrasowania biustu.
Muszę zmienić implanty, bo po ciąży mi się tam porobiło. To jest trochę bajka, że po karmieniu w ogóle się biust nie zmienia - zmienia się. Druga rzecz, mocno trenuję ostatnio i też widzę, że mi się coś tam zmieniło przez staniki sportowe. Dajcie koniecznie znać, jakie kliniki robią naturalnie. Nie chcę żadnych barterów, chcę normalnie się rozliczyć i chciałabym to zrobić w kwietniu.
Na koniec swojego orędzia Sandra wyraziła obawy związane z procesem rekonwalescencji. Następnie uruchomiła "wspomnień czar" i opowiedziała, jak dochodziła do siebie przed jedenastoma laty, po zabiegu w Miami.
To, co słyszę, to że po operacji kobiety idą do domu i zakładają im taką rurkę, żeby odsączać. Porzygałabym się, jakbym miała wrócić do domu z rurą w środku. Moja operacja wyglądała tak, że na ósmą pojechałam, a o dziesiątej siedziałam już w dresie, ubrana już i lekarz powiedział, że mogę jechać do domu. Jeden dzień po narkozie spałam, a drugi dzień trochę mnie bolało i wzięłam leki przeciwbólowe. Trzy dni później już mnie tak nosiło, już normalnie funkcjonowałam. Bardzo szybko wróciłam do pracy. Trzy tygodnie po operacji miałam pierwszą sesję.
Czekacie na relacje ze stołu operacyjnego?