WIERZYCIEL zadzwonił podczas wywiadu Żurnalisty na żywo. "Chwalisz się, ile zarabiasz, a 400 nie oddałeś, to jest ŻENUJĄCE"
Żurnalista był gościem Krzysztofa Stanowskiego. Podczas rozmowy Dawid Kosiński zdecydował się połączyć ze studiem Kanału Zero i zapytać o długi, które ma wobec niego popularny podcaster.
Dawid Swakowski, znany również w mediach jako Żurnalista, pojawił się w programie Kanału Zero. W trakcie długiej rozmowy z Krzysztofem Stanowskim poruszono temat afer finansowych, z którymi w ostatnim czasie kojarzony jest podcaster. Wielu byłych pracowników Swakowskiego z czasu, gdy ten wydawał magazyn "Manager+", obecnie posądza go o niewypłacenie należnych im środków za wykonaną pracę.
Żurnalista podczas rozmowy ze Stanowskim stwierdził, że spłacał wszystkie długi, jeżeli ktoś tylko miał dowód na swoje roszczenia. Jednym z wierzycieli Swakowskiego ma być publicysta technologiczny Dawid Kosiński. Żurnalista tłumaczył, że ten skontaktował się z nim osobiście, ale nie miał dowodu swojej pracy.
Kiedy my poprosiliśmy, żeby pokazał cokolwiek, to on nie był w stanie pokazać. Cokolwiek, jakąś rozmowę ze mną, maila - tłumaczył.
ZOBACZ TAKŻE: Żurnalista POKAZAŁ TWARZ! Wytłumaczył się z ukrywania wizerunku: "To w pewnym momencie była karykatura"
Edyta Górniak o przemocowym dzieciństwie: "Byłam NOTORYCZNIE KARANA. Nikt nie tłumaczył, dlaczego"
Żurnalista skonfrontował się ze swoim wierzycielem
Wspomniany Dawid Kosiński zdecydował się połączyć ze studiem Kanału Zero i zapytać o długi, czyli "400 złotych" za teksty sprzed lat. Dziennikarz tłumaczył, że nie podpisywał z Żurnalistą umów, tylko wszystko było ustalane za pośrednictwem messengera.
Przelew od Ciebie opóźnia się o aż dwanaście lat. Jak dla mnie ty cały czas kłamiesz. (...) Skasowałeś naszą korespondencję na Messengerze. Nie podpisywaliśmy żadnych umów, tylko wszystko dogadywaliśmy przez Messengera. Później, kiedy pojawia się artykuł Kuby Wątora, ja chyba po dziesięciu czy dziewięciu latach ogarniam, że znałem tego człowieka, on się tak nazywał - bo się ukrywałeś - to okazuje się, że ty żądasz umowy, czegokolwiek i tak dalej - mówił Kosiński.
Dawid Kosiński tłumaczył, że nie mógł odnaleźć swoich artykułów, ponieważ Żurnalista miał wrzucić magazyn do chmury, a potem skasować z dysku. Ostatecznie wybrał się do Biblioteki Narodowej, odszukał w archiwach swoje artykuły i niedawno udostępnił to w mediach.
Wiesz, dlaczego artykuł pokazałem dopiero teraz? Nie da się go nigdzie znaleźć. Jakiś czas temu wrzuciłeś wszystkie magazyny do chmury, żeby się pochwalić. Jak wylało się gówno przez Wątora, to wszystko skasowałeś z dysku, żeby nikt nie miał do tego dostępu. Musiałem iść do Biblioteki Narodowej i szukać nielicznych numerów, bo nie ma tam wszystkich, mimo że powinny być, żeby choć jeden swój artykuł znaleźć. Wszystkie twoje pisma, numery znajdowały się, kiedy Kuba Wątor zaczął grzebać, opublikował swój artykuł, to wszystkie artykuły zniknęły - tłumaczył.
Chłopie, ja za Tobą biegać miałem, miałem Ciebie prosić, żebyś te 400 złotych mi oddał. (...) Mówisz tutaj, że zarabiasz kilkadziesiąt złotych czy 100 tysięcy złotych, a nagle się okazuje, że 400 złotych mi, 400 Damianowi, ileś tam Ewelinie - co my się wszyscy znamy - spłacić nie możesz, to jest żenujące - dodał Kosiński.
Dziennikarz stwierdził, że nie chce już zaległych pieniędzy od Swakowskiego, ale miał prośbę, by wpłacił tę kwotę z odsetkami na dom dziecka w jego mieście, Białymstoku.