Żurnalista rozlicza się z przeszłością w dniu urodzin: "Byłem bezdomny, nie miałem co jeść, miałem milionowe długi, sprawy sądowe"
Żurnalista, czyli Dawid Swakowski, kończy dziś 34 lata. Z tej okazji podcaster opublikował obszerny wpis, w którym podsumował swoje życie, nie pomijając trudnych doświadczeń, takich jak bezdomność czy brak pieniędzy.
Żurnalista od lat uchodzi za jednego z najbardziej cenionych rozmówców wśród celebrytów - to właśnie u niego gwiazdy chętnie zdejmują "maski" i mówią o sprawach, o których gdzie indziej wolą milczeć.
Niewiele osób pamięta jednak, że kilka lat temu sam podcaster znalazł się w centrum sporego zamieszania z powodu problemów finansowych. Ostatnio jego przeszłość wróciła na tapet. Na YouTubie pojawił się bowiem obszerny materiał autorstwa Kuby Wątora, który przyjrzał się przeszłości twórcy. Co ciekawe, film na krótko zniknął z platformy po zgłoszeniu dotyczącym zniesławienia, jednak szybko został przywrócony i ponownie jest dostępny do obejrzenia. Ostatnio wyszło również na jaw, że przez 11 dni Swakowski miał przebywać w areszcie w związku z zarzutami dotyczącymi oszustwa.
Tak wyglądał rozwód Arkadiusza Janiczka
Żurnalista kończy 34 lata. Podsumował swoje życie
23 kwietnia Swakowski obchodzi urodziny. Z tej okazji na jego profilach w mediach społecznościowych pojawił się obszerny wpis, w którym - chyba po raz pierwszy - tak szczerze opowiedział o swojej przeszłości.
Od dzisiaj mam 34 lata. W swoim życiu byłem bezdomny, nie miałem co jeść, miałem milionowe długi, sprawy sądowe, zatrzymano mnie w areszcie do przesłuchania, czytałem w internecie, że jestem oszustem i na koniec trafiłem na kardiologię w wieku 33 lat. Nigdy nie miałem konkretnego wyobrażenia jak będzie wyglądać moje życie w tym wieku. Miałem marzenia, ale poza tym niewiele, nie zdawałem sobie sprawy jak wygląda by droga by zostać: informatykiem, piłkarzem czy artystą. Niezależnie kim chciałem być, byłem marzycielem
W dalszej części wpisu opowiedział o rodzinie - o mamie, która ciężko pracowała, by zapewnić byt jemu i rodzeństwu, o dziadku - jak podkreślał - "prawdziwym mężczyźnie z krwi i kości", oraz o babci, którą wspominał jako wyjątkowo ciepłą, niemal anielską postać, wierząc, że do dziś ma ona na niego wpływ.
Moja mama ciężko pracowała i walczyła o dobre życie dla mnie i dwójki rodzeństwa, dziadek był prawdziwym facetem z krwi i kości, a babcia - aniołem. I wierzę w to, że do dzisiaj dla mnie nim jest. Zmarła w momencie, kiedy rzuciłem szkołę, organizowałem koncerty, miałem dredy i moje marzenia zaczynały być niebezpieczne. Wszystko skończyła jej śmierć, przed nią się błąkałem - bo pokłóciłem się z mamą, a później zamieszkałem z dziadkiem. Chyba tylko to mogło mnie wtedy zatrzymać by nie iść ku samospaleniu. Jak zmarła babcia, wierzyłem do dnia pogrzebu, że się pomylili
Wpis zakończył refleksją o najtrudniejszym okresie w swoim życiu. Opisał czas bezdomności, głodu i problemów finansowych, które - jak podkreślił - próbował przetrwać dzięki marzeniom i przekonaniu, że sytuacja się odwróci.
Jak nie miałem co jeść, to potrafiłem sobie mówić, że nie jestem tak bardzo głodny. Kiedy nie miałem gdzie mieszkać to myślałem tylko o tym, że zaraz się to skończy, a kiedy dzwonili do mnie komornicy, zajmowali mi konta bankowe - byłem pewny, że coś wymyślę. Wydaje mi się, że w życiu tylko uratowały mnie marzenia. A blokował mnie wstyd. Wstydziłem się wszystkiego co dzisiaj potrafię tutaj napisać. I przez wstyd nie wróciłem do mamy i nie poprosiłem o pomoc. Zawsze mówiłem, że jak to wszystko "ogarnę" to do niej wrócę i przeproszę. Przez wstyd byłem bezdomny, nie miałem co jeść i udawałem pewniejszego siebie by nikt nie zobaczył, że się wstydzę
Doceniacie jego szczerość?
ZOBACZ: Edyta Górniak ODRZUCIŁA od Żurnalisty zaproszenie na wywiad. "Ma pan czas NAUCZYĆ SIĘ etyki zawodu"