Wróblewska o Zieniu: "Nie można wierzyć, że się jest królem"

"Trzeba zamknąć markę, ogłosić bankructwo i tyle. Nazwiska czasami to bańka mydlana".

Maciej Zień przez 17 lat pracy zawodowej wykreował się na ulubionego projektanta warszawskich celebrytek. Okazało się jednak, że wcale nie odnosi takich sukcesów, jak twierdził. W połowie czerwca został oskarżony przez wspólników o wywiezienie należącej do spółki części kolekcji i kilkudziesięciu tysięcy złotych w gotówce. Zień broni się, że to oni są mu winni pieniądze, ale spakował się i wyjechał do Brazylii. Poproszona o komentarz Dorota Wróblewska ocenia, że za upadkiem marki Zień stoi złe zarządzanie firmą.

Maciej Zień na pewno zapisał się w historii polskiej mody. To jest projektant, który zrobił wiele i zrobi wiele. Ta sytuacja, która się wydarzyła, nie tylko jemu się wydarza, tylko on jest osobą medialną, więc o tym się mówi. Jest mnóstwo firm, które popełnia błędy strategiczne. Koszty są takie, że trzeba zamknąć markę, ogłosić bankructwo i tyle. Tak jest w tym przypadku - mówi Wróblewska.

Wszyscy myślą, że nazwiska otwierają drzwi i są wielką fortuną. Czasem jest to jednak bańka mydlana, która pęka w ciągu chwili. Nigdy nie można wierzyć, że jest się królem. Zawsze trzeba zjadać swój własny ogon. Nawet jak się odnosi wielkie sukcesy. Tylko wtedy możemy utrzymać się na rynku.

_

Obraz

_

_

Obraz

_

_

Obraz

_

_

Obraz

_

_

Obraz

_

_

Obraz

_

_

Obraz

_

Źródło: Uwaga TVN/x-news

Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą