Nie od dziś wiadomo, że Agnieszka Hyży należy do grona gwiazd, które wyjątkowo mocno chronią prywatność swoich dzieci. Na jej profilu na Instagramie na próżno szukać wyraźnych kadrów przedstawiających twarze pociech. Kiedy w mediach przetoczyła się fala dyskusji na temat nowej ustawy podpisanej przez prezydenta Karola Nawrockiego, prezenterka Polsatu podzieliła się swoją refleksją.
Agnieszka Hyży uderza po decyzji Karola Nawrockiego
Przypomnijmy, że nowo podpisana przez głowę państwa ustawa dotyczy zaostrzenia przepisów w sprawach ochrony wizerunku oraz danych osobowych dzieci w placówkach opiekuńczych. Zgodnie z nowymi regulacjami żłobki i przedszkola nie mogą już dowolnie publikować zdjęć czy nagrań z maluchami bez spełnienia rygorystycznych wymogów i uzyskania formalnych zgód. Dla wielu to krok w stronę bezpieczeństwa, ale dla Hyży... dopiero wierzchołek góry lodowej.
ZOBACZ TAKŻE: Agnieszka Hyży pokazała WSTRZĄSAJĄCE wiadomości od hejterów. "To nie jest wolność słowa. To jest przemoc"
WIDEOMaja Hyży dosadnie o wpisach Agnieszki Hyży. "Jestem ODCIĘTA" (WIDEO)
Choć gwiazda Polsatu ucieszyła się z faktu, że państwo w końcu dostrzegło problem publikowania wizerunku najmłodszych w placówkach, postanowiła zwrócić uwagę na drugą stronę medalu. Jej zdaniem zakazy dla instytucji to zaledwie kropla w morzu potrzeb, bo największy problem wciąż leży po stronie... samych rodziców i opiekunów.
Żłobek już nie może, a rodzic? – zapytała retorycznie w sieci, dając do zrozumienia, że przepisy wciąż nie chronią dzieci przed własnymi opiekunami, którzy robią z ich życia prywatnego materiał na social media.
Agnieszka Hyży rozprawia o sharentingu
Dziennikarka nie kryje nadziei, że ruch polityków okaże się dopiero początkiem szerokiej edukacji i kolejnych zmian w prawie. Poruszona gwiazda dopytywała również o sytuację w kolejnych placówkach, stawiając pytania o granice władzy rodziców nad cyfrowym śladem pociech.
Co z przedszkolem i szkołą? Od jakiego wieku dziecko powinno samo decydować o swoim wizerunku? Czy rodzic zawsze może zdecydować za nie? Co, jeśli jeden rodzic zgadza się na publikację, a drugi nie? Szczególnie kiedy rodzice nie są razem? – dopytywała Hyży.
Na koniec Hyży zaapelowała do internautów o dojrzałość i ponowne przemyślenie tego, czym dzielimy się w sieci. Zauważyła, że bez głębszej dyskusji problem ten będzie tylko narastał, natomiast cenę za medialną aktywność rodziców w przyszłości zapłacą dorastające dzieci.
Ma rację?