Zamiast celować w wygraną, znów martwimy się o awans do finału. Dlaczego Polska nie liczy się na Eurowizji? (OPINIA)
Miniona Eurowizja była dla Polaków przebłyskiem euforii, złudną nadzieją na upragniony sukces i brutalnym zderzeniem z rzeczywistością. W tym roku Alicja Szemplińska zaśpiewa w Wiedniu o modlitwie, a my - paradoksalnie - straciliśmy wiarę w naszą reprezentację jeszcze przed startem konkursu. Czy słusznie?
Konkurs Piosenki Eurowizji od dekad buduje swój fenomen na fundamencie muzycznej jedności i radosnej celebracji różnorodności. Wydarzenie, które narodziło się z marzenia o zjednoczeniu powojennej Europy poprzez wspólną zabawę, przez lata skutecznie unikało - przynajmniej oficjalnie - twardej polityki. Jednak tegoroczna edycja brutalnie weryfikuje tę piękną ideę. Zamiast brokatu i euforii, częściej słyszy się o geopolitycznych napięciach, a atmosfera wokół jubileuszowego, 70. konkursu, drastycznie różni się od tego, do czego przywykliśmy.
Największy kryzys w historii Eurowizji?
W mediach i fanowskiej społeczności, które zazwyczaj o tej porze tętniły eurowizyjnymi plotkami, panuje zaskakująca rezerwa. Wszystko przez bezprecedensową falę bojkotów i rezygnacji, która przetoczyła się przez Europę w proteście przeciwko udziałowi Izraela. Oficjalne wycofanie się takich krajów jak Hiszpania czy Irlandia sprawiło, że tegoroczny konkurs stał się zakładnikiem wielkiej polityki. Zamiast o piosenkach, mówi się o nadzwyczajnych środkach bezpieczeństwa i możliwych nadużyciach w procesie głosowania. Trudno nie zauważyć gęstej atmosfery i braku typowej dla Eurowizji beztroski.
Zagraniczni dziennikarze oceniają występ Polki. W opiniach przewija się jeden aspekt
Alicja Szemplińska czekała na ten moment sześć lat
W samym środku tego burzliwego krajobrazu znajduje się Polska i nasza reprezentantka, Alicja Szemplińska. Jej obecność w Wiedniu ma wymiar niemal symboliczny - to powrót, na który fani i sama artystka czekali aż sześć lat. Po nieszczęśliwym odwołaniu konkursu w 2020 roku z powodu pandemii Alicja w końcu otrzymała szansę, by stanąć na eurowizyjnej scenie i domknąć ten niedokończony rozdział swojej kariery. Choć emocje wokół samego konkursu są chłodne, polska delegacja poleciała do Austrii z poczuciem misji i nadzieją na historyczne zadośćuczynienie.
Zobacz także: Alicja Szemplińska olśniła na gali otwarcia Eurowizji w białej sukni Z PRZEŚWITAMI. Dzielnie reprezentuje Polskę? (ZDJĘCIA)
Czy mamy realne szanse na sukces?
Gdy emocje związane z powrotem Alicji opadają, przychodzi czas na chłodną kalkulację. Tegoroczne notowania bukmacherów oraz fanowskie rankingi nie napawają optymizmem. Polska w zestawieniach często ląduje w dolnej połowie stawki, a prawdopodobieństwo naszego zwycięstwa oscyluje w granicach błędu statystycznego. Choć zagraniczni fani Eurowizji doceniają warsztat wokalny Szemplińskiej, to w starciu z innymi propozycjami, nasz utwór popada w zapomnienie.
Co znowu poszło nie tak?
Pojawia się więc zasadnicze pytanie: co tym razem stanęło na przeszkodzie, by Polska stała się jednym z faworytów? Odpowiedź może tkwić w samej piosence. "Pray" to utwór wysokiej jakości, jednak stylistycznie niemal całkowicie ignoruje obecne eurowizyjne trendy. Nie jest to taneczny banger, skrojony na miarę wyciskacz łez czy ekscentryczna mieszanka popu i opery. Zamiast tego zaprezentujemy Europie coś, czego Eurowizja chyba jeszcze nie słyszała - mix soulu, R&B i hip-hopu.
Paradoksalnie jednak to właśnie ta odrębność może stać się naszym największym atutem. Historia konkursu wielokrotnie pokazała, że propozycje, które na pierwszy rzut oka wydają się "dziwne" lub zbyt poważne dla przeciętnego odbiorcy, ostatecznie potrafią zaskoczyć i wspiąć się na szczyt dzięki swojej autentyczności.
Eurowizyjni jurorzy nas nie lubią?
Patrząc na strukturę "Pray", nie da się oprzeć wrażeniu, że jest to kompozycja skrojona pod gusta profesjonalnego jury - technicznie wymagająca, z szeroką skalą i emocjonalnym finałem. Niestety, historia startów Polski na Eurowizji uczy nas bolesnej lekcji: jurorzy rzadko bywają dla nas łaskawi. Analizując wyniki z ostatnich lat, wielokrotnie widzieliśmy scenariusz, w którym głosy widzów dawały nam wysoką pozycję, podczas gdy sędziowie spychali nas na sam dół tabeli. Tak było choćby w przypadku Justyny Steczkowskiej, Cleo czy Michała Szpaka.
Liczby są nieubłagane i jasno pokazują, że polscy reprezentanci od lat budują swoją pozycję głównie na głosach publiczności, pozostając niezrozumianymi przez ekspertów. Od 2014 roku Polska awansowała do finału zaledwie sześciokrotnie, a średnia lokata u jurorów to odległe, 23. miejsce (na 26 możliwych). Rozpiętość tych ocen bywa drastyczna - od Moniki Kuszyńskiej, która z zaledwie dwoma punktami zamknęła tabelę sędziowską, po Krystiana Ochmana, którego 14. pozycja była dotychczasowym szczytem naszych możliwości u jurorów.
Przepaść widać najlepiej, gdy spojrzymy na rankingi telewidzów: tam nasi artyści radzą sobie naprawdę nieźle, zajmując średnio wysokie, ósme miejsce. To właśnie ta rażąca dysproporcja sprawia, że przed występem Alicji Szemplińskiej pojawia się wiele wątpliwości.
Alicja Szemplińska przełamie złą passę u jury?
Mimo tych obaw, w polskim obozie tli się nadzieja na historyczny przełom. Tegoroczny powrót jury do półfinałów może paradoksalnie okazać się dla Alicji zbawienny - bo to właśnie eksperci powinni docenić jakość kompozycji i bezbłędny głos Szemplińskiej. Pierwsze materiały z prób w Wiedniu napawają optymizmem: wszystko wskazuje na to, że zobaczymy nowoczesny, spójny wizualnie staging, który podbije przekaz utworu. Podobne odczucia ma Maria Bałdżanow z serwisu EuroVibes, która widziała próbę Alicji z serca wydarzeń.
Staging do "Pray" wznosi ten utwór na inny poziom. Tancerze Alicji są niesamowici - to co wyczyniają na tym podeście, to jest absolutna choreograficzna wyżyna. Wokal Alicji - perfekcyjny. Gra świateł na początku gospel - piękne przeszywające białe światła, które sprawiają wrażenie, że Alicja stoi w środku jakiegoś korytarza. Sama Alicja również ma dużo interakcji z naszym rekwizytem - wchodzi na niego nawet tyłem. Jej choreografia jest dość statyczna, ale to bardzo dobrze, powinna skupić się na wokalu, który jest, podkreślę jeszcze raz: wybitny!
Alicja ma ogromny talent, doświadczenie i piosenkę, której artystycznej wartości raczej nikt nie powinien podważyć. Może to właśnie rok 2026 będzie tym, w którym jury w końcu spojrzy na Polskę przychylnym okiem?
"Pray" jest kawałkiem "mniej eurowizyjnym", a takie utwory często są doceniane przez jurorów! Świetny wokal Alicji to kolejny atut. Jest zupełnie inaczej osadzony niż głos Justyny Steczkowskiej i - wydaje mi się - że bardziej przystępny przy pierwszym przesłuchaniu. Uważam, że "Pray" jest bardziej "jury friendly", niż nasza zeszłoroczna propozycja
Pozytywny zwrot akcji na ostatniej prostej. Pniemy się w notowaniach bukmacherów
Jeszcze niedawno bukmacherzy niemal całkowicie ignorowali polską propozycję, nie dając Alicji większych szans na awans do finału. Sytuacja uległa jednak dynamicznej zmianie, gdy media obiegły pierwsze zdjęcia i nagrania z oficjalnych prób w Wiedniu. Podczas gdy faworyzowane dotąd kraje zaliczały sceniczne rozczarowania, Polska wyrosła na jedno z największych pozytywnych zaskoczeń.
Dlaczego Europa jest zdziwiona? Trzeba przyznać szczerze: od naszej delegacji rzadko wymaga się artystycznego kunsztu. Poza ikonicznym występem Justyny Steczkowskiej polskie występy często bywały ubogie, nieciekawe lub zwyczajnie źle zaśpiewane. Tym razem jest inaczej - nowoczesny staging i wokalna perfekcja Szemplińskiej sprawiły, że nasze notowania w końcu drgnęły.
Choć awansowaliśmy zaledwie o kilka oczek i obecnie z 62 proc. szans na awans zajmujemy dziewiąte miejsce w kolejce do finału, sam fakt wzrostu po próbach jest ewenementem. Zazwyczaj to właśnie na tym etapie polskie szanse topniały w oczach. Czy to już sukces? Oczywiście, że nie - aspiracje powinny sięgać pierwszej trójki - ale ta iskra nadziei daje nam w końcu prawo wierzyć, że w tym roku nie będziemy jedynie tłem dla innych.
Czy przejdziemy do finału? Ze względu na prezentację sceniczną, która jest świetna - mogę powiedzieć, że tak. Alicja i jej team zrobili wszystko, co się dało, na najwyższym poziomie. To zdecydowanie nowa odsłona TVP
Niezależnie od tego, czy dzisiejszy półfinał zakończy się awansem, gratulujemy Alicji Szemplińskiej możliwości zaprezentowania swojego talentu wielomilionowej publice. Trzymamy kciuki za naszą reprezentację!