Córki Halejcio i Andziaks "ruszyły z biznesem": otworzyły szatnię w restauracji i POBIERAŁY OPŁATY. Przedsiębiorcze jak ich mamy?
Klaudia Halejcio opisała na Instagramie, jak jej córka i pociecha Andziaks zarabiały podczas przyjęcia urodzinowego organizowanego w restauracji. Nel i Charlotte uczą się przedsiębiorczości od swoich znanych mam?
Mimo że w ostatnim czasie coraz więcej mówi się o negatywnych skutkach "sharentingu", niektóre znane twarze zdają się nic sobie nie robić z zagrożeń, jakie wynikają z tego, że pokazują w sieci swoje pociechy. Nie ma wątpliwości, że ignorancja podyktowana jest kwestiami finansowymi. Wszak nie od dziś wiadomo, że na dziecięcym kontencie można zarobić krocie.
Córka Halejcio chodzi do przedszkola Montessori. Nel już uczy się dwóch języków: "Zaskoczyła mnie"
Klaudia Halejcio zachwyca się przedsiębiorczością Nel i Charlotte
Oswojone z kamerą są m.in. latorośle Andziaks i Klaudii Halejcio. Co więcej, córki influencerek są koleżankami. Ostatnio sześcioletnia Charlotte i prawie pięcioletnia Nel miały okazję spotkać się na przyjęciu urodzinowym. To właśnie tam udowodniły, że już mają smykałkę do interesów. Ich przedsiębiorczością pochwaliła się na Instagramie narzeczona Oskara Wojciechowskiego. Celebrytka opublikowała obszerny post, w którym pochyliła się nad dziecięcą pomysłowością i kreatywnością.
Dzieci mają naturalny instynkt tworzenia. Nie myślą jeszcze kategoriami "czy wypada". Widzą pomysł, próbują, sprawdzają i często właśnie wtedy są najbardziej przedsiębiorcze. A potem dorastają i dorośli uczą je, że pomysły to fanaberie, pieniądze to temat tabu, a "normalne" to siedzieć cicho i słuchać - zaczęła, następnie przechodząc do sedna:
Nel, Hania i Charlie były na urodzinach w restauracji. I wpadły na pomysł. Szatnia. 10-20 zł za kurtkę. Trzy dziewczynki. Zero biznesplanu. Zero doświadczenia. Ludzie płacili. Naprawdę. Zobaczyły coś, czego żaden dorosły w tej restauracji nie zobaczył. Szansę. Nikt im tego nie kazał. Nikt nie pokazał filmiku o startupach. Nikt nie zapisał na kurs "młody przedsiębiorca". Zobaczyły problem, wymyśliły rozwiązanie, wyceniły je i sprzedały. W 20 minut zrobiły to, czego MBA uczy przez dwa lata - opisywała z wyraźną dumą pod zdjęciem pozujących z banknotami kilkulatek.
Klaudia Halejcio krytycznie o systemie nauczania
W dalszej części motywacyjnego posta Klaudia ubolewała nad tym, jak dziś wychowuje się dzieci i psioczyła na system nauczania.
Szkoła uczy słuchać. Życie uczy wymyślać. Szkoła uczy odpowiadać na pytania. Życie uczy je zadawać. Szkoła uczy czekać na ocenę. Życie uczy wyceniać siebie samemu. I dziecko, które w restauracji wymyśliło szatnię, zdało egzamin, którego nie ma w żadnym programie nauczania - wskazała.
Zwróciła uwagę na losy osób, którym ktoś kiedyś powiedział "przestań, to nie wypada".
(...) I przestali. Na zawsze. Teraz siedzą w pracy, której nie lubią i zastanawiają się, co by było, gdyby ktoś wtedy powiedział "spróbuj" zamiast "przestań" - czytamy.
Klaudia Halejcio wspomina biznes z dzieciństwa
W komentarzu pod wpisem 35-latka wspominała, jak w dzieciństwie zbierała ślimaki i próbowała sprzedawać je ludziom.
(...) Oczywiście nikt tych ślimaków finalnie nie chciał zabierać, więc biznes był idealny. Miałam i pieniądze, i dalej cały "towar", którym mogłam handlować z kolejnymi osobami. Pamiętam tylko, że później poszłam do cukierni i kupiłam sobie ciastko, którego rodzice normalnie nie pozwalali mi brać, bo było "za drogie" i tylko w sobotę. Chyba właśnie wtedy pierwszy raz poczułam, czym dla dziecka jest własny zarobek. Nie chodzi nawet o pieniądze. Bardziej o sprawczość - opisywała.
Jesteście pod wrażeniem biznesu Nel i Charlie?