Zoja Skubis o żałobie i tragicznej wyprawie, podczas której zmarł jej ojciec. "Tata zaczął schodzić sam. Rozdzielili się z partnerem..."
Zoja Skubis gościła w podcaście "WojewódzkiKędzierski". Podróżniczka i influencerka wyznała, co doprowadziło do tragedii w Kaukazie w 2020 r., podczas której zginął jej ojciec, doświadczony wspinacz.
Zoja Skubis, o której zrobiło się głośno po wejściu na Mount Everest w maju 2025 r., gościła w ostatnim odcinku podcastu "WojewódzkiKędzierski". Jednym z poruszonych tematów podczas rozmowy była śmierć jej ojca, Wojciecha.
Wojciech Skubis był doświadczonym wspinaczem. To właśnie on zaraził córkę miłością do gór. Niestety, zginął 5 marca 2020 r. w Kaukazie podczas próby zdobycia jednego z tamtejszych pięciotysięczników. Zoja miała wtedy 14 lat.
Mąż Roksany Węgiel jest jej menadżerem. Tak wygląda ich współpraca: "Nasze zdanie BARDZO RZADKO SIĘ RÓŻNI"
Zoja Skubis o śmierci ojca
W trakcie rozmowy Zoja Skubis zdradziła, że wciąż ma momenty, kiedy zastanawia się, czy tej tragedii można było jakoś uniknąć.
Mój tato zginął sześć lat temu, więc ja dalej jestem młoda, ale przez sześć lat dużo sobie wytłumaczysz w głowie i wiele zrozumiesz. [...] Ja uważam, że żałoba to jest ciężar. Śmierć kogoś bliskiego to jest taki ciężar, który niesiesz już całe życie. Tylko to nie jest tak, że on się staje lżejszy, tylko ty po prostu stajesz się silniejszy. [...] Dalej się zastanawiam nad tym, jak to by było. Czy można było tego jakoś uniknąć. Już coraz rzadziej, ale jednak – wyznała.
W rozmowie influencerka i podróżniczka, którą wkrótce zobaczymy w "Azji Express", podkreśliła, że dziś patrzy na tamte wydarzenia spokojniej, choć - jak zaznaczyła - żałoba nie znika.
Co doprowadziło do tragedii, w której zginął jej ojciec?
[Tata - przypis. red.] zaczął sam schodzić. Rozdzielili się z partnerem - wyznała Zoja.
Przyznała też szczerze, że nie zgadza się z opiniami, iż zdobywając kolejne szczyty, realizuje niespełnione marzenia ojca. Nie da się bowiem ukryć, że porównania do niego towarzyszą jej od początku wspinania. Jak mówi Zoja - to zaczęło ją już denerwować.
To jest po prostu moje życie, moja historia, ja to lubię. A ludzie cały czas próbowali mi wmówić, że to jest jakaś niespełniona ambicja taty i jakiś hołd. To mnie zaczęło troszeczkę później wkurzać.