Zosia Zborowska odsłania kulisy hucznego wesela: "Były tańce, były hulańce. Suknia była do połowy czarna"

Celebrytka zdradziła, komu udało się złapać bukiet panny młodej.

Podczas gdy niektóre pary przeciągają okres narzeczeństwa w nieskończoność, aby ostatecznie rozstać się w atmosferze frustracji i niezdecydowania, pozostali nie mogą się doczekać hucznego wesela i decydują się na ślub zaledwie kilka tygodni po zaręczynach. Tak stało się w przypadku Zosi Zborowskiej i Andrzeja Wrony. Pośpiech wynikał ponoć z niezwykle silnej potrzeby założenia rodziny, która kierowała sportowcem.

W rozmowie z Pudelkiem Zosia przyznała, że proces wyboru sukni przebiegł nadzwyczaj bezstresowo. Miała w końcu do pomocy zarówno stylistkę, jak i projektanta, którzy połączyli siły, aby spełnić jej marzenia o perfekcyjnej białej sukni. Jak się jednak okazuje, kreacji nie dane było przetrwać wieczoru w absolutnej czystości.

Po trzech godzinach zmieniłam buty na białe trampki i dzięki temu byłam niższa o jakieś 10 centymetrów, więc moja suknia ślubna po nocy była mniej więcej do połowy czarna. Były tańce, były hulańce, ale się doprało wszystko - uspokaja fanów w rozmowie z Michałem Dziedzicem.

Zborowska zdradziła także, komu udało się złapać bukiet panny młodej. Szczęśliwy traf padł na Kasię Borkowską, która prywatnie jest narzeczoną Jankesa.

Czyżby szykował się nam kolejny huczny ślub?

Obraz
Obraz
© fot. Instagram/@zborowskazofia
Obraz
© fot. Instagram/@zborowskazofia
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą