Kilka tygodni temu Adrian Szymaniak, uczestnik trzeciej edycji programu "Ślub od pierwszego wejrzenia", podzielił się z fanami smutną wiadomością o konieczności hospitalizacji. Nasilające się bóle głowy, o których opowiadał na Instagramie, okazały się wynikiem guza mózgu. Niestety, badania histopatologiczne potwierdziły obecność glejaka IV stopnia - najagresywniejszego i najbardziej złośliwego nowotworu mózgu.
W materiale wyemitowanym w programie "Dzień Dobry TVN" 38-latek przyznał, że leczenie jest niezwykle kosztowne - miesięczne wydatki mogą sięgać nawet 120 tysięcy złotych.
Te pary ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" wytrwały w małżeństwie
30 września Szymaniak ponownie trafił do szpitala. O poranku relacjonował podróż do placówki, pamiętając o swoich obserwujących, którzy nieustannie okazują mu wsparcie. Towarzyszyła mu żona, Anita Szydłowska - to właśnie ona, razem z mężem, na bieżąco informuje fanów o jego stanie zdrowia i o nowej rzeczywistości, z którą muszą się zmierzyć. Anita prowadziła auto, podczas gdy Adrian łączył się z internautami, odpowiadając na ich pytania i komentarze.
My już w drodze do Bydgoszczy na przyjęcie do szpitala. Czas zreperować kuku na muniu one more time
4 października, czyli w Światowym Dniu Onkologii, uczestnik show TVN zamieścił wpis, w którym podzielił się swoimi refleksjami na temat choroby i walki z nią. Przyznał, że dopiero osobisty kontakt z rzeczywistością onkologiczną uświadamia, jak trudny i nieprzewidywalny jest to świat.
Od niedawna jestem również w grupie ludzi onkologicznych. Żadna wyobraźnia nie zrozumie, co to za świat, dopóki nie otrze się o tę rzeczywistość bezpośrednio lub pośrednio. Są takie przypadki jak mój - choroba niespodziewanie się objawi - ale są też takie, które możesz zatrzymać. Proszę, nie lekceważ siebie