Agnieszka Dygant twierdzi, że nie miała operacji plastycznych: "NIC NIE NACIĄGAŁAM. Korzystam z dobrych kremów"
Agnieszka Dygant udzieliła kolejnego wywiadu, w którym zaprzecza, jakoby majstrowała przy twarzy. Aktorka przekonuje, że sekretem jej młodzieńczej aparycji jest odpowiednia pielęgnacja.
O Agnieszce Dygant od dobrych kilku lat pisze się głównie w kontekście jej "odmienionej" aparycji. Choć 52-latka wciąż cieszy się sporym "wzięciem" wśród polskich reżyserów, to raczej twarz Agnieszki, aniżeli jej sukcesy w sferze zawodowej, są częściej omawianym tematem na portalach. Nie da się ukryć, że dziś serialowa Niania Frania wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu...
Agnieszka Dygant o operacjach plastycznych
Agnieszka Dygant pojawiła się ostatnio na gali Bestsellery Empiku, gdzie przykuwała spojrzenia za sprawą swojej młodzieńczej aparycji. Podczas wydarzenia aktorka udzieliła wywiadu reporterce Super Expressu, w którym poruszyła temat swojego wyglądu. Gwiazda, która w tym miesiącu świętować będzie 53. urodziny, zapewniła jednak, że sekretem jej wyglądu są geny oraz pewne rytuały związane z pielęgnacją.
Agnieszka Dygant: Myślę, że są lepsze tematy niż to, czy ja sobie zrobiłam operację plastyczną, czy nie
To się tak mówi, ale nie, ja dbam o siebie - przekonuje. Im jestem starsza, tym dbam bardziej. Po prostu gdzieś tam pilnuję jakiś swoich rytuałów. Jestem im wierna, ale też nie przesadzam. To może też o to chodzi, że próbuję znaleźć balans między tym przejmowaniem się swoim wyglądem, a nie robię dużych zmian, czyli włosy cały czas są te same. Nie muszę jeszcze farbować, więc na pewno to odejmuje lat, bo gdzieś tam ta natura jeszcze dominuje. Więc no chyba to...
Mimo zaleceń, Agnieszka przyznaje, że nie zawsze udaje jej się wypić odpowiednią ilość wody, a jej sen jest często przerywany. Kluczem do dobrego wyglądu są jednak regularna pielęgnacja skóry, wizyty u kosmetyczki oraz stosowanie maseczek i kremów. Jak przyznaje:
Oczywiście chciałoby się sen, ale ja śpię, jak to się mówi, jak zając - mówiła. Ciągle o czymś myślę, więc każdy szelest jest w stanie mnie zbudzić. Także z tym senem nie jest tak super dobrze. Dużo wody - właśnie nie, bo mało piję... Ciągle sobie o tym próbuję przypominać. To jest trochę krępujące opowiadać o tym, co się robi... Robię wszystko to, co po prostu robią kobiety, żeby dobrze wyglądać. Korzystam z dobrych kremów, maseczek. Chodzę do kosmetyczki, na masaż, do kosmetologa. Po prostu korzystam z tych rzeczy, które są nam dane i możemy z nich korzystać - tyle.
Gdy reporterka serwisu zapytała wprost, czy Dygant poddawała się zabiegom upiększającym, 52-latka stanowczo odpowiedziała:
No nie miałam operacji, nie naciągnęłam, ale ja nie mam też nic do osób, które to zrobiły, jeżeli lubią, jeżeli to poprawia im humor, jeżeli pomaga w pracy. To jest ok. Ja na razie tak nie czuję, żebym tak miała zrobić, więc nie.
Zaskoczeni?