Wygląda na to, że na naszych oczach toczy się kolejny celebrycki konflikt, który może się jeszcze ciągnąć latami. Trójmiejska sekcja "Gazety Wyborczej" opisuje kulisy sporu byłego piłkarza reprezentacji Polski Jakuba Wawrzyniaka i jego żony Karoliny z Anetą Piotrowską, byłą partnerką Rafała Mroczka i tancerką kojarzoną w dużej mierze z hitowym "Tańcem z Gwiazdami".
Zobacz też: ODMIENIONA Aneta Piotrowska też wpadła na finał "TzG". Pamiętacie jej romans z Mroczkiem? (FOTO)
Kulisy sporu Wawrzyniaków i Anety Piotrowskiej z "TzG"
Dziennikarz wspomnianego medium Paweł Wojciechowski relacjonuje, że spór obu stron ma dwa wymiary: cywilny oraz karny. Obecnie Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Oliwa intensywnie pracuje nad sprawą rzekomego "niekorzystnego rozporządzenia mieniem", natomiast wydział gospodarczy Sądu Okręgowego w Gdańsku rozpatruje sprawę z powództwa cywilnego Karoliny Wawrzyniak, czyli żony niegdysiejszego piłkarza, która oskarża Piotrowską o oszustwo biznesowe.
Zacznijmy jednak od początku. Wawrzyniak i Piotrowska miały się zaprzyjaźnić, gdy Karolina zaczęła uczęszczać do studia Anety na zajęcia fitness, a przynajmniej tak to opisuje sam Jakub w relacji dla "Wyborczej". Między paniami kliknęło i od słowa do słowa Wawrzyniak zdecydowała się przekazać tancerce 204 tysiące złotych na rozwój studia tańca "Mindsetbody" w Gdańsku. Wzięła też na siebie 25 procent kredytu Piotrowskiej na kwotę 200 tysięcy złotych. Około rok później, w sierpniu 2022 roku, do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o możliwym przestępstwie.
Aneta przekonała moją żonę, aby zainwestowała w rozwój jej biznesu przeszło 200 tys. zł. Pieniądze miały zostać przekazane w gotówce. Podpisały umowę, w której zobowiązały się do zawiązania spółki. Ale po przekazaniu pieniędzy zaczęły się problemy. Aneta przestała przychodzić na zajęcia, odwlekała termin zawiązania spółki, a równocześnie zaczęły się jej wyjazdy na wakacje. Stopniowo - dzień po dniu - studio przestawało funkcjonować
Karolina i Jakub zarzucają Anecie, że ta nie zainwestowała ich pieniędzy w studio tańca, tylko kupiła sobie za to drogie buty i zagraniczną wycieczkę. "Wyborcza" przytacza:
Zgodnie z informacjami posiadanymi przez pokrzywdzoną [Karolinę Wawrzyniak], Aneta Piotrowska w niedługim czasie po przekazaniu jej 190 tys. zł dokonała zakupu wielu luksusowych dóbr, na które miały się składać m.in. buty za ok. 20 tys. zł oraz zagraniczna wycieczka, która miała kosztować, zgodnie z twierdzeniami Anety Piotrowskiej, ok. 100 tys. zł.
Pieniędzy nie ma, winnych też nie
Wawrzyniakowie zarzucają więc Anecie, że ta rozporządzała przekazanymi jej pieniędzmi niezgodnie z przeznaczeniem. Na przesłuchaniu w prokuraturze Piotrowska twierdziła, że biznes upadł przez pandemię i w sumie nie wie, dlaczego nie wyszło, bo to Karolina miała zajmować się zarządzaniem oraz marketingiem w studiu. Prawnicy tancerki, bo ona sama nie chciała się wypowiadać, utrzymują, że to Wawrzyniak jest winna i szkoła upadła przez nią. Wedle ich wersji to Karolina rzekomo zachęcała Anetę do współpracy i była jej pomysłodawczynią. Jakub Wawrzyniak temu zaprzecza.
Kiedy zapraszamy inwestora [w tym przypadku miała nim być jego żona] do interesu, który rzekomo dobrze prosperuje, sprawdzamy przecież, kim ta osoba jest, jakie ma kompetencje, czym się zajmuje. Karolina nigdy nie zajmowała się marketingiem, o marketingu nie ma też mowy w podpisanym porozumieniu.
A jeśli chodzi o kwestię pieniędzy, to "Wyborcza" opisuje:
Co do zarzutów finansowych, Piotrowska w prokuraturze nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie, na co wydała otrzymane od Wawrzyniaków pieniądze.
Maffashion komentuje (?) zarzut prokuratury. Wejdą na drogę sądową?
O ile sprawa cywilna jest dopiero na początkowym etapie i niedawno odbyła się pierwsza rozprawa, tak w drugiej było już sporo zwrotów akcji. W 2023 roku, po przesłuchaniu wspólniczek i księgowej, sprawa została umorzona z powodu braku czynu zabronionego. Prawnicy Wawrzyników zaskarżyli tę decyzję i kilka miesięcy później sąd uchylił to postanowienie oraz kazał powołać biegłego. Tak się stało w czerwcu 2024 roku, natomiast opinia została wydana dopiero w styczniu 2026 roku. Według słów Jakuba pieniądze, czyli przedmiot całego sporu, nie zostały wykazane w działalności gospodarczej Anety.
Biegły, gdy skończył [opinię], wskazał, że nie mógł zbadać finansów spółki, bo brakuje w niej księgi przychodów i rozchodów, nie ma numeru ewidencyjnego, więc spółka w świetle prawa podatkowego w ogóle nie istnieje. Zbadał natomiast rachunek działalności gospodarczej Piotrowskiej. Wytropił, że jej przedsiębiorstwo przynosiło duże straty (ponad 300 tys. zł od 2018 roku) i było niedochodowe
Ani złotówka z przekazanych pani Anecie pieniędzy nie została przeznaczona na rozwój studia tańca. Opinia biegłego wskazuje, że pieniądze nie zostały wykazane w działalności gospodarczej Anety, ani nigdzie indziej. Spółka z moją żoną nie została zawiązana, pieniądze wyparowały, a działalność została wyciszona. Zachowanie pani Anety oceniam jako niesprawiedliwe i mocno krzywdzące
Prawnicy Piotrowskiej kontrują zarzuty Wawrzyniaków
Jakie będą dalsze kroki w sprawie? Wioleta Noch z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku poinformowała "Wyborczą", że "zachodzi konieczność uzyskania uzupełniających informacji objętych tajemnicą bankową" i to od nich zależy, co stanie się dalej. Kolejna rozprawa związana ze sporem na linii Wawrzyniakowie - Piotrowska ma się odbyć we wrześniu.
Prawnicy Piotrowskiej nazywają natomiast twierdzenia Wawrzyniaków, jakoby Aneta celowo wprowadziła ich w błąd, "pomówieniami". Ich zdaniem Karolina Wawrzyniak i jej mąż obiecywali rozwój studia i nie poszło za tym nic więcej niż przechwałki i obietnice bez pokrycia. Ostatecznie biznes trzeba było zamknąć, a "zaufanie wobec państwa Wawrzyniak było błędną decyzją biznesową". Ze strony Jakuba miały też paść groźby, że "zniszczy jej karierę".
Prawniczka podkreśla, że umowa między przedsiębiorczyniami nie określała, w jaki sposób mają zostać zainwestowane pieniądze, natomiast "wprost wskazywała na udział pani Wawrzyniak w spłacie kredytu, co też nastąpiło". Prawniczka na potwierdzenie, że pieniądze na ten kredyt zostały wykorzystane zgodnie z uzgodnieniami, przekazała nam bankowe potwierdzenie spłaty pożyczki datowane na maj 2024 roku. Dlatego - jej zdaniem - twierdzenia Wawrzyniaków, że Piotrowska celowo wprowadziła ich w błąd, "mają charakter pomówień". Pieniądze od Wawrzyniaków miały być bowiem "zapłatą za przystąpienie do działalności pani Anety i udziałem w zobowiązaniu kredytowym, a nie pożyczką czy wkładem w rozwój [studia]". Wawrzyniakowie wspólnie mieli się starać rozwijać biznes Piotrowskiej. I tancerka, wiedząc kim jest Jakub Wawrzyniak, uwierzyła w zapewnienia o sukcesie wspólnego przedsięwzięcia.
Pani Piotrowska powierzyła pani Wawrzyniak kontakt z klientem i marketing, sama skupiając się na prowadzeniu zajęć oraz rozwoju zdolności trenerskich. Kompletny brak profesjonalizmu pani Wawrzyniak w przeważającej mierze przyczynił się do upadku studia