Woronowicz komplementuje Dodę: "Grała instynktownie, potraktowałem ją jako koleżankę"

Aktor przyznaje, że Dorota tak świetnie odnalazła się w firmie gangsterskim, bo "grała mnóstwo autentycznych emocji"...

Obraz

W tym tygodniu do kin wszedł wreszcie Ostatni pies, najnowsza odsłona Pitbulla, tym razem wyreżyserowana przez Władysława Pasikowskiego. Jeszcze przed premierą nie brakowało głosów krytyki i zwątpienia, bo film powstawał w dziwnej atmosferze: część mafijnych historii przejął Patryk Vega, który nie chciał współpracować z Dodą, więc Emil "Nositorba" Stępień postarał się, by talent jego przyjaciółki docenił ktoś inny.

Tymczasem okazało się, że Pitbull Pasikowskiego jest strawny i ogląda się go o wiele lepiej niż "dzieła" Vegi. Bez wątpienia to zasługa i aktorów, którzy jednak woleli pracować z nim niż z Patrykiem reżyserującym wszystkie filmy na jedno kopyto.

W Pitbullu zagrał między innymi Adam Woronowicz, który wcielił się w rolę szwagra Dody. Aktor w rozmowie z Małgorzatą Steciak z Gazety Wyborczej przyznał wymijająco, że chociaż Rabczewska nie jest aktorką, on nie miał problemów, by partnerować je na planie:

Niektórzy twórcy nie chcą pracować z nieprofesjonalnymi aktorami, ale ja nie miałem z tym problemu - wyjaśnia. Potraktowałem Dorotę jak moją koleżankę. Zagraliśmy razem kilka trudnych emocjonalnie scen i miałem wrażenie, że to ja muszę odnaleźć się w tej dynamice. Jako aktor starałem się coś kreować, próbować od różnych stron - byłem obarczony całym tym bagażem świadomości, że mogę poprowadzić moją postać w różnych kierunkach. Tymczasem ona wpadała na plan i po prostu stawała się Mirą. Grała instynktownie, jak każdy naturszczyk, ale w tej kreacji jest mnóstwo autentycznych, wybuchowych emocji. I to działało.

To co prawda brzmi jak sugestia, że Doda tak dobrze grała gangsterkę, bo sama już wielokrotnie miała okazję "przepracować" podobne emocje...

Woronowicz skomentował także kłótnie wokół Vegi:

Przyznaję, że nie do końca rozumiałem skalę emocji, jakie wzbudziła decyzja o zmianie reżysera. Wcześniej "Pitbulla" robił Vega, teraz pałeczkę przejmuje Pasikowski. A może za chwilę projekt powędruje do innego twórcy? - zapytał. Dla mnie to uniwersum, na które nie może mieć monopolu tylko jedna osoba. Pitbull jest takim naszym Jamesem Bondem. I coś mi mówi, że to nie będzie ostatni film z cyklu.

Też nam się tak wydaje. Pytanie jedynie, kto będzie chciał to oglądać...

Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą