Blake Lively opublikowała EMOCJONALNE OŚWIADCZENIE po częściowej przegranej z Jusitnem Baldonim. "Nie przestanę walczyć"
Blake Lively zabrała głos po częściowej przegranej w głośnym sporze sądowym z Justinem Baldonim. Aktorka opublikowała emocjonalne oświadczenie, w którym odniosła się do całej sprawy i jej konsekwencji.
Spór prawny między Blake Lively a Justinem Baldonim od wielu miesięcy przyciąga uwagę mediów i opinii publicznej. Aktorka zarzuciła reżyserowi niewłaściwe zachowania o charakterze seksualnym oraz działania odwetowe, które, jak twierdzi, miały zaszkodzić jej wizerunkowi po premierze filmu "It Ends With Us". Lively utrzymuje, że padła ofiarą zorganizowanej kampanii mającej na celu jej zdyskredytowanie i domaga się odszkodowania w wysokości co najmniej 161 milionów dolarów.
Anna Wendzikowska martwi się modą na przesadną chudość: "Ten wzorzec pojawia się już u dzieci"
Justin Baldoni od początku stanowczo zaprzeczał wszystkim oskarżeniom. W odpowiedzi złożył pozew przeciwko aktorce oraz jej mężowi, Ryanowi Reynoldsowi, domagając się 400 milionów dolarów.
W czwartek sędzia Lewis Liman wydał częściowe orzeczenie, oddalając 10 z 13 zarzutów przedstawionych przez Blake Lively - w tym te dotyczące molestowania seksualnego, zniesławienia i spisku. Jednocześnie sąd zdecydował o dalszym procedowaniu trzech roszczeń: naruszenia umowy, działań odwetowych oraz pomocnictwa w działaniach odwetowych.
Blake Lively zabiera głos po częściowej porażce w sądzie
Dziś Blake Lively po raz pierwszy odniosła się publicznie do decyzji sądu. Na swoim Instagramie opublikowała obszerne oświadczenie:
Jestem wdzięczna za decyzję Sądu, która pozwala na przedstawienie sedna mojej sprawy ławie przysięgłych w przyszłym miesiącu i za to, że w końcu będę mogła opowiedzieć całą swoją historię na rozprawie, dla własnego dobra, ale także dla tych, którzy nie mieli takiej możliwości... wielu z nich znam i kocham, a niezliczonej liczby nigdy nie poznam
Blake Lively wyjaśniła, dlaczego zdecydowała się wejść na drogę prawną.
Ostatnią rzeczą, jakiej pragnęłam w życiu, był pozew sądowy, ale zdecydowałam się na ten krok, ponieważ mierzyłam się z ciągłymi działaniami odwetowymi za to, że domagałam się bezpiecznych warunków pracy - zarówno dla siebie, jak i innych. Mam nadzieję, że decyzja Sądu pokaże innym, że mimo ogromnego cierpienia, jakie się z tym wiąże, warto zabrać głos
38-latka zwróciła się również do opinii publicznej, apelując, by nie traktować sprawy jak medialną sensację.
Przedstawianie tego pozwu jako dramatu celebrytów odwraca uwagę od istoty problemu i sprawia, że trudniej dostrzec, jak wiele osób może się z nim utożsamiać. Przemoc w przestrzeni cyfrowej jest realna. To forma nadużycia, która dotyka wielu ludzi
Aktorka podkreśliła, że podobne sytuacje nie są odosobnione:
To nie jest pierwszy ani ostatni przypadek, gdy ktoś doświadcza odwetu i internetowej nagonki. Często dotyczy to osób, które nie mają możliwości, by się bronić publicznie
Na koniec Lively zaznaczyła, że nie zamierza się wycofać. Zwróciła się również do swoich fanów.
Nie przestanę walczyć o ujawnianie mechanizmów i ludzi, którzy próbują zastraszać, uciszać i krzywdzić innych. Wiem, że możliwość zabrania głosu to przywilej i nie zamierzam go zmarnować. Wasze wsparcie daje mi siłę
Proces zaplanowano na 18 maja. To właśnie wtedy okaże się, jak sąd oceni pozostałe zarzuty i czy Blake Lively zdoła udowodnić swoje racje w jednej z najgłośniejszych spraw ostatnich miesięcy, która może mieć znaczący wpływ nie tylko na jej karierę, ale też na sposób, w jaki podobne sprawy są postrzegane w branży filmowej.