Brooklyn Beckham ZAROBIŁ KOLOSALNĄ SUMĘ za reklamę, w której zakpił z rodzinnego konfliktu
Brooklyn Beckham niedawno spotkał się z falą krytyki po tym, jak wystąpił w spocie serwisu dostawczego. Widzowie w reklamie doszukali się szpil wbitych w Victorię i Davida. Mimo ogromnego poruszenia w mediach, film doczekał się kontynuacji z udziałem Brooklyna. Page Six doniosło, że celebryta mógł zarobić na reklamie naprawdę konkretną sumkę.
Brooklyn Beckham od stycznia pozostaje w zaciekłym konflikcie ze swoją rodziną - Victorią, Davidem, a także braćmi Romeo i Cruzem. Drama eskalowała bardzo szybko i zdążyła skręcić w naprawdę szokujące rejony. Doszło do tego, że głos w tej sprawie zabrali DJ z wesela Brooklyna i Nicoli Peltz czy domniemana kochanka Davida Beckhama. 27-latek usunął sobie tatuaże związane z bliskimi (za to robi kolejne inspirowane swoją żoną), a ostatnio wystąpił w reklamie portalu Door Dash, gdzie jawnie dał prztyczka w nos swoim rodzicom. W spocie Brooklyn tłumaczy, dlaczego ogląda piłkarskie rozgrywki w domu, mimo że posiada bilety na mecze. Źródło cytowane przez Daily Mail podało, że jego bliscy byli zdruzgotani tym "występem".
Mimo licznych krytycznych opinii firma nie wycofała się z projektu. Wręcz przeciwnie – opublikowano pełną wersję reklamy, w której Brooklyn Beckham przekazuje swoje bilety kurierowi. Niech trafią do kogoś innego. Zabierz je w jakieś fajne miejsce - mówi celebryta. W ramach akcji promocyjnej użytkownicy mogą podążać za wskazówkami przygotowanymi przez DoorDash, aby wygrać bilety na rozgrywki.
Informator Page Six, blisko związany z Brooklynem przyznał, że jego zdaniem reklama używa bardzo tanich chwytów. Natomiast - Beckham Junior bardzo dobrze na niej zarobił.
Brooklyn Beckham uderza w rodziców! O co ich oskarża?
Brooklyn Beckham wyśmiał rodziców w reklamie. Zarobił na tym milion dolarów
Źródło Page Six przekazało, że za reklamę Door Dash Brooklyn miał otrzymać ok. 1 mln dolarów, czyli ok. 3,7 mln zł.
To trochę tandetne. Natomiast wszystko, co przynosi mu zysk, jest dobre - pokazuje, że jego marka istnieje i kwitnie
Page Six przekazuje, że osoby z otoczenia Brooklyna twierdzą, że członkowie jego rodziny (z którymi nie utrzymuje kontaktu) uważają spot za szczyt hipokryzji - przede wszystkim ze względu na słowa samego celebryty. Jeszcze niedawno Brooklyn mówił, że pragnie przede wszystkim życia w spokoju i prywatności. Publiczne dokręcanie śruby w konflikcie z rodzicami sławniejszymi od siebie... Czy też uważacie, że coś tu się nie spina?