Dlaczego David i Victoria chcieli, żeby Brooklyn zrzekł się praw do swojego imienia i nazwiska? "SĄ WŁAŚCICIELAMI MARKI"
Brooklyn Beckham oskarżył Victorię i Davida o próbę zniszczenia jego małżeństwa z Nicolą Peltz i stawianie marki "Beckham" ponad rodzinę. Celebryta zdradził też, że sławni rodzice namawiali go na zrzeknięcie się praw do jego własnego imienia i nazwiska. O co w tym tak naprawdę chodzi? Głos zabrał ekspert.
W poniedziałkowy wieczór swój finał miał ciągnący się miesiącami kryzys w rodzinie Beckhamów, który do tej pory był żywo relacjonowany przez media, ale bez oficjalnych wyjaśnień ze strony samych zainteresowanych. Do czasu... Brooklyn Beckham zamieścił w sieci obszerne oświadczenie, w którym uderzył w Victorię i Davida, zarzucając im próbę zniszczenia jego związku z Nicolą Peltz oraz obsmarowywanie pary w tabloidach.
Zobacz także: David Beckham przerywa milczenie w telewizji po aferze rozkręconej przez Brooklyna: "DZIECI POPEŁNIAJĄ BŁĘDY" (WIDEO)
Brooklyn Beckham uderza w rodziców! O co ich oskarża?
Walka o nazwisko u Beckhamów
Wśród wielu zarzutów pod adresem rodziców, jedna z kwestii, które w swoim oświadczeniu poruszył Brooklyn, szczególnie zainteresowała internautów. Celebryta twierdzi bowiem, że w ciągu kilku tygodni przed ślubem z Nicolą, rodzice wielokrotnie wywierali na niego presję i próbowali go nakłonić do podpisania umowy, która przenosiłaby lub ograniczała prawa do jego imienia i nazwiska.
Na kilka tygodni przed naszym wielkim dniem moi rodzice wielokrotnie naciskali na mnie i próbowali mnie przekupić, abym zrzekł się praw do mojego nazwiska, co miałoby wpływ na mnie, moją żonę i nasze przyszłe dzieci. Upierali się, żebym podpisał umowę przed datą ślubu, ponieważ wtedy zaczęłyby obowiązywać warunki umowy. Moje wahanie wpłynęłoby na wypłatę i od tamtej pory nigdy nie traktowali mnie tak samo
Co to tak naprawdę oznacza? Żeby zrozumieć postępowanie celebrytów, należy spojrzeć na nich, a co za tym idzie ich imiona i nazwiska, jak na marki. Jak donosi "Metro", czwórka dzieci Davida i Victorii - Brooklyn, Romeo, Cruz i Harper – była zarejestrowana w brytyjskim urzędzie ds. ofert publicznych (IPO) i w całej Unii Europejskiej od 2017 roku. Ich imiona zostały zastrzeżone znakami towarowymi w siedmiu kategoriach, w tym dla produktów kosmetycznych - takich jak perfumy, kosmetyki do makijażu i kremy przeciwzmarszczkowe, artykuły piśmiennicze, torebki, książki, ubrania, zabawki i lalki.
Imiona pociech Beckhamów zostały również zastrzeżone i są chronione w branży rozrywkowej. Takie rejestracje są częścią szerszych działań mających na celu ochronę "marki Beckham", która obejmowała znaki towarowe dla imion Davida i Victorii.
Czy to oznacza, że Beckhamowie mogliby specjalną umową zabronić Brooklynowi używania własnego imienia i nazwiska? Brzmi to przecież absurdalnie... W sprawie zabrał głos James Corlett, dyrektor ds. prawa handlowego w Beyond Corporate.
David i Victoria Beckham nie mogliby uniemożliwić Brooklynowi używania jego nazwiska jako tożsamości osobistej. Zgodnie z prawem brytyjskim osoby fizyczne mają silne prawa do używania własnego nazwiska, niezależnie od tego, jak cenne komercyjnie może być nazwisko rodowe
Nieco inaczej wygląda sytuacja, w której Brooklyn chciałby skorzystać ze swojego nazwiska w celach typowo komercyjnych - jako samodzielnej marki, niemającej związku z rodzicami czy wchodząca w konflikt z dotychczasowymi zarejestrowanymi znakami towarowymi. I to pewnie dlatego Victorii i Davidowi zależało na tym, aby syn zrzekł się praw do używania nazwiska "Beckham" w tym kontekście.
Jednak sytuacja prawna zmienia się, gdy w grę wchodzą znaki towarowe. DB Ventures Limited jest właścicielem zarejestrowanych znaków towarowych dla marki "BECKHAM" w odniesieniu do odzieży, perfum i innych towarów i zbudowała wokół tej marki znaczną wartość komercyjną. Te prawa do znaku towarowego oznaczają, że firma mogłaby zgodnie z prawem uniemożliwić Brooklynowi używanie nazwy "Beckham" jako samodzielnej marki komercyjnej w sposób sprzeczny z istniejącymi rejestracjami. Jednak bez podpisanej umowy cedującej lub ograniczającej jego prawa, ta kontrola nie sięga dalej
Ekspert podsumował całą sytuację jednym zdaniem: "Beckhamowie mogą być właścicielami marki, ale nie są właścicielami nazwiska swojego syna".
Chcielibyście mieć takie problemy rodzinne?
Zobacz także: Goście weselni opisują "niestosowny" taniec Victorii i Brooklyna: "WTULIŁA SIĘ W JEGO SZYJĘ". Nicola miała WYBIEC Z PŁACZEM