Doda pierwszy raz szczerze o tym, co spodobało się jej w "mało urodziwym" Emilu Haidarze: "NA PEWNO ATRAKCYJNE DLA MNIE BYŁY JEGO PIENIĄDZE"
Serial dokumentalny "DODA" miał w piątek swoją premierę na platformie Prime Video i nie mogło w nim oczywiście zabraknąć wątków z burzliwego życia uczuciowego piosenkarki. Doda wspomina w nim m.in. związek z Emilem Haidarem i jego początki. Piosenkarka bez ogródek przyznała, że w partnerze najbardziej kręciły ją jego wielkie pieniądze.
W piątek swoją premierę miał długo zapowiadany serial dokumentalny produkcji Prime Video zatytułowany "DODA". Piosenkarka zapowiadała, że jej fani będą mogli zobaczyć kulisy jej życia i kariery oraz poznać nieznaną wcześniej stronę swojej idolki. Dwa dni wcześniej odbyła się też huczna impreza, na której Doda promowała w przeźroczystej sukni serial o sobie, a krytycy zastanawiali się, czy piosenkarka nie wykorzysta przypadkiem dokumentu do wybielenia swojego nadszarpniętego licznymi aferami wizerunku.
Doda na premierze serialu o sobie samej. Zobaczcie jak pozowała!
Doda wspomina Emila Haidara w swoim dokumencie
W dokumencie nie mogło zabraknąć szczegółowych wspomnień bogatego i burzliwego życia uczuciowego Dody, a sporo miejsca poświęcono "Emilowi numer jeden" i "Emilowi numer dwa". Przy okazji omawiania relacji z Emilem Haidarem, Rabczewska pozwoliła sobie na zaskakującą chwilę szczerości i przyznała po raz pierwszy, że w biznesmenie najbardziej pociągały ją jego wielkie pieniądze.
Emil numer jeden. Dobra, wiem, że mało urodziwy, ale Aston Martin w garażu, gondola na Wiśle, robił w biopaliwach i robił wrażenie. Na pewno atrakcyjne były dla mnie jego pieniądze, bo pierwszy raz za nic nie musiałam płacić. Pierwszy raz po Radku. Po prostu miałam komfort psychiczny, że co by się nie działo, ten facet po prostu ogarnie sprawę
Doda twierdzi, że bajka szybko zamieniła się w dramat, a ukochany okazał się "imprezowiczem". I do tego, jej zdaniem, niereformowalnym, więc zdecydowała się od niego odejść.
Niestety, imprezowicz. Był niesamowicie inteligentny, śmieszny, błyskotliwy, można było boki zrywać. Ale miał też inne cechy, więc na zewnątrz to wyglądało jak Hollywood, ale w środku był to raczej zwykły polski dramat. Narzeczona jest niezadowolona, narzeczony obiecuje poprawę, ona nie wierzy. Warunek - szczera rozmowa z rodzicami, do której nigdy nie dochodzi, więc po prostu po 10 miesiącach odeszła
Rabczewska wróciła też pamięcią do żądania Haidara, aby oddała mu po rozstaniu wart ćwierć miliona pierścionek zaręczynowy i drogie prezenty, które od niego otrzymała. Sprawa skończyła się w sądzie i faktycznie Doda musiała oddać błyskotki i podarunki. Później, jak doskonale wiemy, sytuacja między byłymi kochankami mocno eskalowała i skończyła się dla piosenkarki wyrokiem więzienia w zawieszeniu za podżeganie do nękania i szantażowania byłego partnera...
Przysłał prawników po pierścionek zaręczynowy i prezenty. Pierwszy raz przeszukiwano mi mieszkanie. Tak, przyszła nawet policja. Nigdy w życiu bym nie pozwała kogoś o oddanie prezentów. To był taki wstyd, w ogóle poniżej mojej godności, dyshonor
Doceniacie jej szczerość?
Zobacz także: Laluna, nowa koleżanka Dody, czule o Radosławie Majdanie: "Takiego faceta tylko pod buta i KOPA WALNĄĆ"