Burzliwa miłość Ilony Felicjańskiej i Paula Montany to naprawdę świetny scenariusz na film. Niestety, nie byłby to ani film romantyczny, ani bawiąca do łez komedia, bardziej - dramat obyczajowy. Walcząca z uzależnieniem była modelka od 10 lat próbuje ocieplać swój wizerunek po spowodowanej w 2010 roku pod wpływemalkoholu kolizji drogowej.
Z całą pewnością można powiedzieć, że nie pomaga jej w tym Paul Montana. Bowiem to w trakcie związku z "biznesmenem" Felicjańska znów sięgnęła po alkohol, co skończyło się między innym głośnym zatrzymaniem celebrytów w grudniu ubiegłego roku na Florydzie.
Gdy w końcu szczęśliwie z pomocą pieniędzy przyjaciół zakochani opuścili tamtejszy areszt, ich miłość... kwitła w najlepsze. Do tego stopnia, że w lutym stanęli na ślubnym kobiercu, przyrzekając sobie miłość i wierność do końca życia. W lipcu jednak Ilona ogłosiła, że zamierza rozwieść się z Paulem, bo "miłość, choćby była największa, nie może tak boleć… tak boleć jak ta".
Później jednak media znów obiegły ich wspólne zdjęcia paparazzi, na których raz się obściskują, a raz kłócą i kupują małpki, a sama Ilona rozprawiała nawet o DRUGIM ślubie.
Zdaje się jednak, że plany Felicjańskiej legły w gruzach, bo zarówno 47-latka, jak i jej mąż (?) zmienili już swoje statusy związku na Facebooku. Na, uwaga, "w separacji". Niestety ani Ilona, ani Paul nie zechcieli skomentować nam tej "niespodziewanej" poprawki.
W redakcji Pudelka od 2019 roku. Miłośniczka dobrej książki i maratonów. Żyje dla dram zarówno na polskim, jak i tym zagranicznym podwórku. Wierzy we wszystkie teorie z TikToka. Nigdy nie zrozumie, dlaczego Harry poślubił Meghan, a na jeden dzień mogłaby zostać Robertem Lewandowskim. Z zamiłowaniem odkrywa, a potem ujawnia wszystko to, co celebryci próbują przed nami ukryć.