Joanna Racewicz pokonała wiele życiowych zakrętów. Zdecydowanie najwięcej cierpienia przysporzyła jej tragiczna śmierć męża, który był jedną z 96 osób na pokładzie prezydenckiego tupolewa. Od tego momentu dziennikarka mierzy się z wyzwaniami samodzielnego macierzyństwa. W momencie katastrofy smoleńskiej jej syn Igor miał zaledwie dwa lata.
Lata mijały, aż tu niepostrzeżenie okazało się, że maleńki chłopiec towarzyszący swej znanej mamie na salonach stał się samodzielnie decydującym o sobie mężczyzną. W tym roku Igor wkroczył w dorosłość i zdał maturę, a teraz nadszedł czas na najtrudniejszy test dla każdej matki - wyprowadzkę z rodzinnego gniazda. Racewicz nadała temu wyjątkowo emocjonalny wymiar.
Pocztówka z nowego życia. Zanim jeszcze zacznie się wielka niewiadoma. Dla nas obojga. Dla codzienności, w której nic, ale to nic nie będzie już jak dawniej
WIDEOMonika Richardson o życiu w Polsce i politycznych fascynacjach syna: "Był trumpistą"
Joanna Racewicz rozpoczyna nowy etap w życiu
52-latka, która na początku wakacji wzięła ślub z samą sobą, teoretycznie nie powinna narzekać na brak towarzystwa. Pomimo tego już zaczyna odczuwać syndrom pustego gniazda. W dalszej części instagramowej publikacji wypunktowała to, z czym zmaga się każdy rodzic wypuszczający dziecko w świat.
Miłość matki ma ten nieznośny paradoks: przez kilkanaście lat robi absolutnie wszystko, żeby dziecko któregoś dnia opuściło gniazdo. Żeby było gotowe zmierzyć się z życiem. Umiało rozwijać skrzydła, upadać i wstawać, patrzeć w słońce, nie bać się mroku, trudu. Potrafiło kochać i stawiać granice. Być sobą. A kiedy ten dzień przychodzi - cała truchleje. Próbuje zatrzymać czas, odwlec moment, kiedy trzeba będzie powiedzieć wreszcie: idź
Joanna Racewicz zakończyła post niezwykle czułym, rymowanym wyznaniem skierowanym prosto do ukochanego syna.
Jeszcze chwila. Jeszcze na Ciebie popatrzę. Powtórzę milionowy raz: kocham. Na moje i Twoje przezawsze.
Warto dodać, że fotki, które Racewicz wrzuciła do sieci, sugerują, że jej syn wyprowadził się do... Amsterdamu. Fajnie?