Małgorzata Rozenek i Radosław Majdan wysłali syna do szkoły. Henio poszedł z plecakiem za TYSIĄC złotych (ZDJĘCIA)
Początek roku szkolnego to spore wyzwanie dla każdego rodzica, ale w domu Małgorzaty Rozenek i Radosława Majdana emocje sięgnęły właśnie sufitu. Najmłodsza latorośl znanej pary, 6-letni Henio, rozpoczął kolejny etap edukacji. Gosia nie ukrywała niepokoju.
Małgorzata Rozenek i Radosław Majdan wysłali syna do szkoły. Henio poszedł z plecakiem za TYSIĄC złotych (ZDJĘCIA)
Początek września tradycyjnie obfituje w kadry spod placówek edukacyjnych. Nie inaczej było w przypadku Małgorzaty Rozenek i Radosława Majdana. Choć ich syn uczęszcza do szkoły już od trzech lat, teraz wkroczył w etap będący odpowiednikiem polskiej pierwszej klasy. We francuskim systemie edukacji, na który zdecydowali się Gonia i Radzio, trafiają do niej już sześciolatki.
Na opublikowanym zdjęciu rodzice pozują w eleganckich stylizacjach, a dumny uczeń pręży się w markowym ekwipunku. Henio spakował się w plecak Ergomaxx FC JEUNE PREMIER, za który trzeba zapłacić prawie 1000 złotych. Do kompletu dołączono także worek na kapcie w cenie... 260 złotych. Mimo markowej wyprawki, pierwsze zderzenie z nową szkolną rzeczywistością nie należało do najłatwiejszych.
ZOBACZ TAKŻE: NATURALNA Małgorzata Rozenek strzela miny w towarzystwie Henia, Radzia i Madlenki. Rodzinka jak z obrazka? (ZDJĘCIA)
Jak wytłumaczyła Małgorzata w relacji prosto z samochodu, do tej pory rodzice mogli towarzyszyć maluchom w szatni i odprowadzać je pod drzwi sal, lecz wraz z wyższym rocznikiem zasady uległy bezwzględnej zmianie.
Dzieci w tym systemie, do którego chodzi Henio, zaczynają szkołę w trzecim roku życia. To znaczy oni chodzą najpierw do takiego jakby przedszkola, ale traktują to już jako system szkolny. Do ostatniej klasy – tej, która była poprzednio – rodzice mogli wchodzić z dzieckiem na teren szkoły, pomagać mu się rozbierać, zmieniać buty i odprowadzać do klasy – relacjonowała wyraźnie poruszona celebrytka.
Najtrudniejszy dla znanych rodziców okazał się moment pożegnania na szkolnym patio. Henio musiał sam zabrać ze sobą cały ekwipunek na pierwszy dzień, co przytłoczyło nie tylko małego ucznia, ale i patrzących na to z boku rodziców.
Serce nam się kroiło, jak musieliśmy go zostawić na dziedzińcu. I szedł taki bidula, bo tego pierwszego dnia wszystkie rzeczy zawoził, więc miał nie tylko plecak napakowany, ale miał też torbę z dodatkowymi rzeczami, worek z rzeczami na sport, z ubraniami zapasowymi, więc był cały obładowany, a nam, rodzicom, nie można było do klasy na górze wejść – żaliła się Gonia.
ZOBACZ TAKŻE: Radosław Majdan i tajemnicza kobieta AWANTURUJĄ SIĘ i KLNĄ przed szkołą. Nie gryźli się w język: "Niech FRAJER płaci!"
Małgorzata dodała na koniec, że choć stara się nie wyjść na przesadnie nadopiekuńczą matkę, to już zamartwia się, jak syn poradzi sobie zimą z samodzielnym zdejmowaniem bucików, czapki czy szalika.
Rozumiecie stres Gosi i Radka?