Oskar Wojciechowski w showbiznesie jest znany przede wszystkim z bycia mężem Klaudii Halejcio. Para pobrała się stosunkowo niedawno, ich ślub oczywiście był ekskluzywny, wieczór panieński huczny, prywatny odrzutowiec wynajęty - takie klimaty. Wojciechowski prywatnie jest biznesmenem, szczyci się również, że do wszystkiego doszedł sam i dumnie nazywa się self-made manem. Na Instagramie prowadzi lifestyle'owo-coachingowy profil, gdzie regularnie wrzuca "motywujące" karuzele czy własne przemyślenia dotyczące prowadzenia biznesu, podejścia do życia itp.
Wojciechowski "zasłynął" m.in. z chwalenia się, jak to zabrał swojej partnerce dostępy do jej kont, "żeby jej firma działała". W tym samym wywiadzie z Magdą Mołek wspomniał także, że to on zdecydował, że będą mieć dziecko "żeby Klaudię zachować w ryzach, mieć pod kontrolą" i wręcz szczycił się, że przekonał ją do porzucenia teatru na rzecz robienia rzeczy w social mediach, na których może zarobić więcej. Po ostatnim ataku aktywistów na dom i sklep Andziaks, nasz biznesmen z kolei wziął w obronę bogaczy (zero zaskoczenia) i stwierdził wprost, że ci zarabiający mniej i pracujący na etatach powinni być wdzięczni tym, którzy tę pracę im dają - bo bez tego nie mieliby jak utrzymać rodziny. Przyjemniaczek, prawda?
Wojciechowski, goszcząc w "Matcha Talks", opowiadał m.in. o tym, jak postrzega sukces. Najmocniej wybrzmiała jednak jego krytyka osób, które odwlekają decyzje i uzależniają start od sprzyjających okoliczności. Podkreślał, że czekanie na perfekcyjny układ wydarzeń jest złudne, bo w praktyce "nigdy nie ma idealnych momentów".
WIDEOTak mieszka Klaudia Halejcio. Jej willa jest warta 12 milionów złotych
Oskar Wojciechowski narzeka na współczesny świat
Prowadząca rozmowę zwróciła uwagę, że nie każdy jest gotów i nie każdy ma możliwości, żeby stawiać wszystko na jedną kartę. Wojciechowski odpowiadał, że różnice w podejściu są normalne, ale - jak to ujął - współczesna rzeczywistość utrudnia mówienie wprost o słabościach.
Mam wrażenie, że dzisiaj współczesny świat już tak daleko zabrnął w tym wszystkim, że na wszystko już jest choroba. Trzeba być hiperpolitycznie poprawnym. Zmierza to już w bardzo złą stronę
Oskar Wojciechowski dodał, że jego zdaniem ludziom się po prostu nie chce zmieniać pewnego stanu rzeczy. Czynniki zewnętrzne? W jego uniwersum nie istnieją.
Kiedyś leń był nazywany leniem śmierdzącym i tak został tam w tej tylnej ławce. A dzisiaj, cała ta polityka, publicznie powiedzieć, że komuś coś się nie chce, to wymyślą i opowiedzą tysiąc historii, chorób, przyczyn i tak dalej. Prawda jest taka, że 95 proc. przypadków to jest po prostu brak chęci rozwoju, brak planu na przyszłość. A z czego wynika brak planu na przyszłość? Z tego, że on znowu ma brak chęci zaplanowania swojego tak naprawdę życia.
Oskar Wojciechowski krytykuje instytucje studiów?
Biznesmen w "Matcha Talks" bardzo krytycznie wypowiedział się też na temat młodych ludzi, a także stanu edukacji w Polsce. Wojciechowski próbował przekonać prowadzącą, że wielu młodych ludzi nie traktuje ich jako elementu przemyślanego planu, tylko jako sposób na odsunięcie momentu wejścia w dorosłość. Mocny statement?
Dzisiaj młodzi ludzie idą na studia tylko po to, żeby przedłużyć swoje dzieciństwo. Oni nie idą, bo mają plan. Idą, bo rodzice. Oni nie mają pomysłu na siebie. (...) Nazywajmy rzeczy po imieniu. Ludzie nie chcą się rozwijać.
Czy waszym zdaniem pan Oskar powinien dotknąć trawy, czy może jednak ma rację?