Zuzanna Irena Jurczak, znana całej Polsce jako Sanah, w zaledwie kilka lat przeszła drogę od cichej dziewczyny ze skrzypcami do niekwestionowanej królowej rodzimego popu. Jej unikalne połączenie poetyckiej wrażliwości, chwytliwych melodii i uroku osobistego sprawiło, że Polacy ją pokochali. Piosenkarka bije rekordy popularności, co wiąże się oczywiście i z głosami krytyki. Niektórzy zarzucają artystce powtarzalność, infantylność czy zbyt komercyjne podejście do twórczości.
WIDEOSanah na Stadionie Narodowym lata nad publicznością. WOW!
Finałowy koncert Sanah. Oto co się działo
W niedzielę artystka postanowiła zwieńczyć swoją spektakularną trasę koncertową "sanah NA STADIONACH" w stolicy, serwując fanom trzygodzinne widowisko na PGE Narodowym. Finałowy koncert był prawdziwym majstersztykiem, w którym dopracowana choreografia, tancerki oraz rozbudowane wizualizacje tworzyły idealne tło dla muzycznego show. Sanah kolejny raz udowodniła, że stadionowe imprezy to jej żywioł, a zgromadzona publiczność od pierwszej do ostatniej minuty bawiła się na najwyższych obrotach.
Jednym z najbardziej efektownych momentów wieczoru był oczywiście występ, podczas którego Zuzanna, przypięta do specjalnej uprzęży, szybowała wysoko nad głowami fanów. W repertuarze nie zabrakło jej słynnych interpretacji polskiej klasyki - usłyszeliśmy m.in. "Pocałunki" Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, "Inwokację" Adama Mickiewicza oraz "Nic dwa razy" Wisławy Szymborskiej.
Wokalistka tradycyjnie dbała o niezwykle bliski kontakt z tłumem. Zagadywała osoby z pierwszych rzędów, pytała fanów o imiona i z uśmiechem czytała przyniesione transparenty. W pewnym momencie zdobyła się na swój charakterystyczny gest i podarowała fance "za buziaka" własne buty. Ale prawdziwy szał wywołała sytuacja, gdy przelatując na uprzężach na małą scenę po drugiej stronie stadionu... zaczęła częstować publiczność ciastem.
Gościnne występy na koncercie Sanah
Finał trasy nie mógł obyć się bez wyjątkowych niespodzianek. Na scenie pojawił się Sobel, a zespół Kwiat Jabłoni powrócił w pełnym składzie, by wykonać z 29-latką uwielbiany utwór "Szary świat". Prawdziwe wzruszenie ogarnęło jednak widownię podczas duetu z Kayah - artystki wykonały kultowe "Byłam różą" z repertuaru gwiazdy i Gorana Bregovicia.
Największym zaskoczeniem wieczoru okazał się jednak występ formacji Jeden Osiem L. Gdy wraz z Sanah zaczęli śpiewać nieśmiertelny hip-hopowy klasyk "Jak zapomnieć", PGE Narodowy niemal nie eksplodował.
Dla zgromadzonych przygotowano także niespodziankę wizualną - premierę nowego teledysku, w którym wystąpił Maciej Musiał. Popularny aktor pojawił się na scenie osobiście i z wielkim zaangażowaniem... czyścił scenę, na której występowała Zuzia.
Nie zabrakło też romantycznych akcentów. Podczas wykonywania utworu "2:00" Sanah odegrała wraz ze swoim mężem słynną, filmową scenę z "Titanica", co wywołało falę zachwytu wśród fanów.
Grzegorz Braun zachwyca się koncertem Sanah
Koncert przyciągnął nie tylko fanów muzyki pop. Swoim udziałem w wydarzeniu w mediach społecznościowych pochwalił się... polityk Grzegorz Braun, który nie szczędził artystce komplementów.
Jeszcze Polska nie zginęła, póki #Sanah śpiewa. Dziś wieczór na Narodowym rodzina Braunów niemal w komplecie, wśród ponad 60 tys. rodaków, na koncercie pani Zuzanny, której za samą tylko reinterpretację klasyki polskiej poezji należy się co najmniej Polonia Restituta - napisał na Instagramie, dołączając selfie ze stadionu.
Byliście na finałowym koncercie Sanah?
Przypominamy: Jan Bednarek chwali się koncertowymi fotkami z żoną i córeczką. "U cioci Sanah". Słodziaki? (FOTO)