Odtwórczyni roli Matyldy przekonała się o ciężarze sławy. Fikcyjne zdjęcia Mary Wilson krążyły w serwisach dla dorosłych: "To był ŻYWY KOSZMAR"
Mara Wilson zdobyła wielką popularność w pierwszej połowie lat 90. Kiedy my za dzieciaka oglądaliśmy filmy z jej udziałem, ona sama przeżywała prawdziwe piekło. Była aktorka dziecięca stała się jedną z pierwszych gwiazd, której wizerunek został skradziony i wykorzystany w sieci.
Różnie toczą się koleje znanych osób rozpoczynających swoje kariery w czasach, kiedy ich rówieśnicy ślęczeli nad podręcznikami i lekturami szkolnymi. Tylko nieliczni kontynuują drogę zawodową obraną w dzieciństwie. Większość z nich rozwija się w zupełnie innym fachu. Niestety, są też tacy, którzy nawet nie wykazują chęci wydostania się z życiowego zakrętu.
ZOBACZ: Tylor Chase był dziecięcą gwiazdą. 36-latek żyje dziś na ulicy. "Odmawia przyjęcia pomocy" (FOTO)
Niesamowite przygody na planach zdjęciowych przeżywała Mara Wilson, która jako zaledwie 5-letnia dziewczynka debiutowała u boku samego Robina Williamsa w kultowej już "Pani Doubtfire". Amerykanka od początku traktowała kręcenie filmów jedynie jako hobby. Pomimo tego już rok później otrzymała propozycję zagrania w "Cudzie na 34. ulicy". Dwie role na koncie zaowocowały zaproszeniami na gale wręczania nagród filmowych. Jej słynny występ na Oscarach zwrócił uwagę Danny'ego DeVito. Aktor przygotowujący się do ekranizacji powieści "Matylda" powierzył jej rolę tytułową, dzięki której na zawsze zapisała się w pamięci widzów. Choć wydaje się to niewyobrażalne, w tym roku minie już 30 lat od jej premiery.
Zaczynała jako dziecko, po latach zniknęła z show-biznesu. Czym teraz zajmuje się Julia Wróblewska? "Nie znałam innego życia"
Mara Wilson stała się łakomym kąskiem dla cyberprzestępców
38-letnia dziś gwiazda przełomu wieków dosyć szybko zakończyła karierę aktorską. Z biegiem czasu spełniła swoje marzenie o debiucie pisarskim. Jako dorosła kobieta mocno zaangażowała się w pomoc nastolatkom mierzącym się z chorobami o podłożu psychicznym. Sama opowiedziała publicznie o latach walki z głęboką depresją, której źródłem okazała się jej błyskawicznie osiągnięta popularność.
Mara Wilson szczerze cieszyła się z możliwości obcowania na planie z największymi twórcami kina. Wielokrotnie podkreślała, że czuła się tam w pełni zaopiekowana. Powrót do rzeczywistości okazał się jednak wyjątkowo dotkliwy. Wraz z upływem czasu zaczęła coraz głośniej mówić o ciemnych stronach sławy, w tym nie zawsze życzliwych reakcji publiczności. To jednak było błahostką w porównaniu do tego, co działo się w raczkującej dopiero cyberprzestrzeni. Do sieci zaczęły trafiać jej zdjęcia wykorzystywane w materiałach o charakterze pornograficznym.
Byłam pokazywana na stronach internetowych dla fetyszystów i wklejana w pornografię za pomocą Photoshopa. Dorośli mężczyźni wysyłali mi obrzydliwe listy. Nie byłam piękną dziewczyną i grałam niemal wyłącznie w filmach familijnych, ale byłam osobą publiczną, więc byłam dostępna. Właśnie tego szukają pedofile: dostępu. A nic nie uczyniło mnie bardziej dostępną niż internet. Nie miało znaczenia, że te zdjęcia nie przedstawiały prawdziwej stronie, ani że strony z fetyszami były "technicznie" legalne. To było bolesne, pełne przemocy doświadczenie. To był żywy koszmar, przez który, jak miałam nadzieję, żadne inne dziecko nie będzie musiało przechodzić
Amerykanka zwróciła uwagę na zyskującą na znaczeniu sztuczną inteligencję, za pomocą której każda osoba posiadająca choćby podstawowe umiejętności korzystania z internetu jest w stanie w ciągu kilku sekund wygenerować fikcyjny wizerunek w oparciu o zdjęcia dostępne w sieci. Z tego właśnie powodu zaapelowała do właścicieli firm technologicznych o kontrolowanie wszelkich procesów z użyciem AI. Skierowała również ważny przekaz do rodziców o niepokazywanie swoich pociech na portalach społecznościowych.
Wiedzieliście, że przeżyła przed laty takie piekło?