Polka pracowała DLA SZEJKA z Dubaju. Dostała od niego ROLEXA, a potem chciał kupić jej mieszkanie! "Sprawiało mi to dyskomfort"
Anna Kolasińska przez kilka lat funkcjonowała w świecie, który większość zna wyłącznie z filmów i plotek o arabskich miliarderach. Była stewardessą, później osobistą asystentką szejka, a dziś zdradza kulisy życia w luksusie. Jak się okazuje, szef potrafił obdarowywać ją drogimi prezentami...
Dziś Anna Kolasińska znana jest przede wszystkim jako autorka książki "Byłam asystentką szejka" oraz prowadząca podcast "Rozmowy w dresie". Zanim jednak zaczęła opowiadać o swoich doświadczeniach, sama przez kilka lat żyła w świecie prywatnych odrzutowców, luksusowych hoteli i miliardowych fortun.
Andziaks kupi dom w Dubaju? "Takie posiadłości kosztują"
Najpierw pracowała jako stewardessa w Abu Zabi, a później została osobistą asystentką jednego z arabskich szejków. Jak wielokrotnie podkreślała, za błyszczącą fasadą kryła się jednak bardzo wymagająca rzeczywistość, w której granica między pracą a życiem prywatnym praktycznie nie istniała.
Anna Kolasińska obala mit arabskiego szejka
O swoich doświadczeniach Anna Kolasińska opowiedziała ostatnio w podcaście "Kozaczek.pl". Jak się okazuje, rzeczywistość mocno odbiega od wyobrażeń, które wielu ludzi ma na temat szejków.
Oczywiście, że takie coś, takie zjawisko jak prostytucja tam istnieje, ale to istnieje także w Polsce, to istnieje w każdym innym kraju Europy, tylko że to jest mniej egzotyczne, mniej spektakularne, być może to są mniejsze pieniądze, mniejszy kontrast
Kolasińska przyznała, że ludzie zwykle wyobrażają sobie arabskiego szejka jako młodego przystojniaka w tradycyjnej szacie. Tymczasem jej pracodawca wyglądał zupełnie inaczej.
No bo ja wielokrotnie pytałam jakichś takich swoich chociażby obserwujących czy osoby, które kupiły moją książkę, jak one sobie wyobrażają takiego szejka z Arabii Saudyjskiej. I zazwyczaj ta odpowiedź jest bardzo podobna, czyli to jest przystojny brunet z zarostem w tej ich tradycyjnej szacie. No to zupełnie nie jest ta osoba, dla której ja pracowałam. To był starszy pan z brzuszkiem, siwiejący. Właściwie 99% czasu chodził w dżinsach, jak chodził gdzieś tam po Londynie czy po Paryżu. Nawet nie miał tak typowo śniadej cery, bo był po jakimś leczeniu nowotworowym, więc był raczej blady. Nie byłabyś w stanie powiedzieć, że to jest w ogóle ktoś, kto pochodzi z arabskich krajów
Szejk chciał kupować Annie Kolasińskiej drogocenne prezenty
Największe emocje wzbudziła jednak historia związana z jednym z prezentów, które chciał jej wręczyć. Podczas jednej z rozmów szejk zaczął wypytywać ją o ceny mieszkań w Warszawie. Gdy usłyszał, ile kosztują nieruchomości w Polsce, był szczerze zdziwiony.
Zaczął wtedy mnie wypytywać, ile kosztują mieszkania w Warszawie. Ile kosztują nieruchomości? No i oczywiście jak ja mu zaczęłam mówić, a to było dawno temu, tak, to nie były takie ceny nieruchomości, jakie mamy dzisiaj, no to on był w absolutnym szoku, że to jest tak tanio i on mi chciał kupić wtedy mieszkanie
Dziś sama Kolasińska śmieje się z tej sytuacji i uważa, że powinna postąpić inaczej.
Ja do dzisiaj sobie myślę, że no głupia jestem, no bo mogłam poczekać jeszcze przynajmniej z miesiąc, aż mi to mieszkanie kupi i dopiero wtedy odejść
Ostatecznie nie przyjęła jednak tak kosztownego prezentu. Jak tłumaczyła, nie chciała czuć się wobec pracodawcy zobowiązana.
No tak. No to jest jakiś taki kredyt, który potencjalnie by się musiało spłacić i tak ja się dzisiaj tak śmieję i tak mówię, ale no ja bym nie umiała.
To samo podejście miała do luksusowego Rolexa, którego również otrzymała od mężczyzny.
Ja bym się z tym bardzo, bardzo źle czuła i tak naprawdę no nawet Rolex, który gdzieś tam otrzymałam na początku, to był taki prezent, który ja od razu sprzedałam, bo mimo tego, że jestem estetką i lubię drogie rzeczy, to było już absolutnie ponad moje jakieś takie standardy życia i nie było mi to do niczego potrzebne, a sprawiało mi tylko gigantyczny dyskomfort