Walentynkowy comeback Kaczorowskiej i Rogacewicza nie wypalił? "Nie można UTOŻSAMIAĆ ZAINTERESOWANIA z SYMPATIĄ WIDZÓW" (OKIEM PUDELKA)
Polski show-biznes tradycyjnie już zaprezentował cały wachlarz emocji - mijający tydzień upłynął nam bowiem pod znakiem celebryckich spięć, głośnych wyznań i romantycznych uniesień. O kim było głośno, a kto powinien być bardziej powściągliwy? Przeczytajcie nasze podsumowanie "Okiem Pudelka"!
Doda kontra Joanna Krupa
Kolejny tydzień, kolejne celebryckie emocje w polskim Sejmie. Podczas środowego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Praw Zwierząt pojawiła się silna show-biznesowa reprezentacja w postaci Dody i Małgorzaty Rozenek-Majdan, dla których nie była to pierwsza taka wizyta oraz debiutującej w sejmowych murach Joanny Krupy. Choć każdej z nich zależy na polepszeniu sytuacji bezdomnych psów i grają do jednej bramki, to mają zupełnie inne wizje tego, jak powinno się do tego problemu podejść na poziomie indywidualnym i państwowym. Rabczewskiej zależy na ścisłej kontroli i obnażaniu patologii działań schronisk i fundacji, Krupa zaś mocno broni organizacji pomagającym zwierzętom i przekonuje, że nie można wszystkich wrzucać do jednego worka. Modelka przestrzega przed obniżeniem zaufania społecznego do fundacji, które bez finansowego wsparcia nie będą w stanie ratować czworonogów. Gdy obie zdały sobie sprawę, że jednak nie grają do jednej bramki, na sali sejmowej i w wywiadach po spotkaniu zawrzało.
Zobacz także: Joanna Krupa czule o zachowaniu oponentów na sali sejmowej: "To OBRZYDLIWE". Miała kogoś konkretnego na myśli?
Starcie Dody i Joanny Krupy w Sejmie
Jak na dwie popularne w show-biznesie blondynki przystało, Dorota i Joanna nie mają na koncie zbyt wielu interakcji, ani też szczególnie zawiązanej relacji. Przed laty miały okazję zostać na chwilę koleżankami, gdy połączyła je osoba Małgorzaty Leitner, a Doda spędziła nawet Sylwestra w Miami w towarzystwie gwiazdy "Top Model". Po sejmowej utarczce ciężko przewidywać, żeby nagle zapałały do siebie sympatią, ale we wzajemnej krytyce są na razie dość zachowawcze i więcej tam sugestii i półsłówek niż bezpośrednich ataków. Tę wstrzemięźliwość należy pochwalić, bo skoro użyczyły swojego celebryckiego statusu dla ważnej sprawy, to głupotą byłoby odwracanie uwagi od clou problemu salonowymi przepychankami. Czy wytrzymają długo bez personalnych wycieczek? Doda znana jest ze swojego porywczego charakteru, a gdy chodzi o psy, to i Joanna rzadko ma hamulce... Kto by pomyślał, że tyle politycznych emocji zapewnią nam celebrytki?
Medialna spowiedź Norbiego
Do grona celebrytów, którzy postanowili zalać księgarnie opowieściami o swoim życiu dołączył Norbi - na rynku ukazała się biografia autora hitu "Dziewczyny są gorące" o wiele mówiącym tytule "Wygrałem życie, ale najpierw przegrałem siebie". I wbrew pozorom, nie jest to przesadna metafora, co muzyk postanowił udowodnić już w trakcie promocji swojego dzieła. Norbi pojawił się m.in. w programie "Portret", gdzie w rozmowie z Michałem Dziedzicem opowiedział o wieloletnim uzależnieniu od hazardu. Celebryta wyznał, że zabawy w kasynach kosztowały go jakieś 7 milionów złotych i to w bardzo optymistycznym podliczeniu. Sama informacja robi wrażenie, ale bardziej szokujące wydaje się to, że aż tyle można zarobić na jednym przeboju?! Od tej pory ciężko będzie patrzeć na artystów z kategorii "one hit wonder" ze współczuciem czy politowaniem, że nie potrafili stworzyć kolejnego hitu. Okazuje się, że jeden faktycznie wystarczy... W tym kontekście bardziej poruszające wydaje się wyznanie Norbiego o kłopotach ze zdrowiem, których nabawił się przez pociąg do hazardu, bo tego nie przywrócą mu już nawet największe pieniądze.
W tym medialnym tournee Norbiego najbardziej odświeżająca jest jego szczerość, która nie wydaje się specjalnie obliczona na sprzedaż książki - to jeden z tych przypadków, gdy sława i pieniądze "spadły" na zwykłego gościa, niekoniecznie gotowego na tyle błogosławieństw. W tej publicznej wiwisekcji ma też nieprzekraczalne granice - pomija gorące historyjki seksualnych eskapad i nie chce wypowiadać się o byłych partnerkach. Jednocześnie mówi nam dużo, ale nie mamy wrażenia, że za dużo. Niektóre celebrytki mogłyby się od niego uczyć...
Walentynkowy comeback Kaczorowskiej i Rogacewicza
Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz pozwolili nam chwilę od siebie odpocząć i czas po odpadnięciu z "Tańca z Gwiazdami" był dla nich relatywnie spokojniejszy, choć o kompletnej ciszy nie mogło być oczywiście mowy. Teraz jednak para wróciła ze zdwojoną siłą - w mijającym tygodniu zakochani udali się wspólnie na polską premierę "Wichrowych Wzgórz", gdzie wywołali entuzjazm wśród paparazzi. Jednocześnie w TVP wyemitowano koncert walentynkowy, w którym wystąpili w podwójnej roli - prowadzących i performerów. Tutaj o entuzjazm widzów było już nieco ciężej, bo mariaż "Klanu", kabaretu i popisów tanecznych był momentami trudny do przebrnięcia bez poczucia zażenowania.
Jako naród, gdzie największym komplementem dla ciasta jest "taki nie za słodki", przesłodzony wizerunek Agnieszki i Marcina czyni z nich wyjątkowo mało strawne danie. Oni chcą siebie jeść łyżkami i to przed kamerami, a nam cukier skacze już na sam ich widok. Zainteresowanie, która wzbudzają, to jedno - ale nie można utożsamiać go z sympatią. Na tym etapie chyba lepsze byłoby dla nich działanie w pojedynkę, bo postawienie wszystko na jedną kartę i funkcjonowanie jako duet, to taniec na bardzo cienkim lodzie, podczas którego publiczność bardziej będzie chciała zobaczyć upadek niż triumf. Jeśli spojrzeć na inne "power couples", to rzadko spotykają się na gruncie zawodowym - każdy robi swoje, a wspólne pojawienie się to tymczasowa fuzja biznesów, a nie dwuosobowa spółka. Ciężko winić Kaczorowską i Rogacewicza, że chcą spieniężyć swoją miłość, ale Agnieszka już w tej rzece raz była i chyba nie skończyło się to dla niej najlepiej. Choć kto wie, może zyski przerastają tutaj koszty...