Andziaks i Luka z BOBASEM i 6-latką rozdają AUTOGRAFY na otwarciu swojego sklepu. Nad ich bezpieczeństwem czuwał NAPAKOWANY OCHRONIARZ (ZDJĘCIA)
Kolejny sukces Andziaks! Po głośnym oblaniu sztucznym kałem wystawy sklepu Twinkle Candles, influencerka otworzyła kolejny salon - tym razem w warszawskiej galerii handlowej. Na uroczystą inaugurację przybyły tłumy fanów, a także sama Andziaks, jej mąż Luka, dwójka dzieci - 8-miesięczny Franco i 6-letnia Charlie. Rodzince Trochonowiczów towarzyszył również... ochroniarz. Słusznie?
Andziaks i Luka z BOBASEM i 6-latką rozdają AUTOGRAFY na otwarciu swojego sklepu. Nad ich bezpieczeństwem czuwał NAPAKOWANY OCHRONIARZ (ZDJĘCIA)
Andziaks i Luka jako influencerzy naprawdę nie mają łatwo. Mąż Angeliki niedawno pożalił się, że musi "wysłuchiwać rad na każdy temat". W obliczu życia w luksusie i obowiązków ograniczających się do odwiezienia córki Charlie na trening tenisa (przypomnijmy: Luka obawia się nawet zmiany pampersa swojego 8-miesięcznemu synowi) - to naprawdę straszny los. Nie licząc luksusowych wakacji, pięknej willi dodatkowego domku na ozdoby świąteczne.
Choć Andziaks i Luka mają niemal tyle samo fanów, co krytyków, ostatnio influencerzy faktycznie przeżyli małe piekiełko. Aktywiści z Ruchu Klimatycznego Jazda! oblali bramę ich domu oraz fasadę sklepu Twinkle Candle sztucznymi fekaliami, co zapoczątkowało krucjatę małżeństwa przeciwko ekologom i ogromny bulwers w mediach społecznościowych.
Jednocześnie: nie zaprzestała pokazywać swojego miejsca zamieszkania czy twarzy swoich dzieci (6-letniej Charlie i 8-miesięcznego Franco), które od urodzenia (i to dosłownie - bo wszyscy dobrze pamiętamy vlogi z porodu) są bohaterami jej vlogów, mimo że im za to nie płaci.
Chociaż influencerka obawia się o swoje bezpieczeństwo, nie przeszkodziło jej to pojawić się w galerii Westfield na otwarciu swojego nowego sklepu Twinkle Candle razem z córeczką i synkiem w wózku. Może nawet można by to zrozumieć, ale akurat Andziaks stać na opiekunkę.
W galerii handlowej na influencerkę czekały tłumy fanów, a ona i Luka pozowali do zdjęć, a nawet rozdawali autografy. Nad bezpieczeństwem Trochonowiczów czuwał wynajęty ochroniarz. Wow.
Mogli się poczuć jak para prezydencka? Mogli też... po prostu zostawić dzieci w domu.