Anna Lewandowska chce wyjść z cienia Roberta: "Nie przestałam go wspierać, ALE POSZŁAM PO SWOJE"
Anna Lewandowska zdobyła się w najnowszym wywiadzie na śmiałe wyznanie. Trenerka chce wyjść z cienia sławnego męża i zapowiada, że zamierza "iść po swoje". Zdradziła też, jak wyglądają jej relacje z Robertem na co dzień.
Anna i Robert Lewandowscy tworzą jedną z najbardziej wpływowych par świata sportu i rozrywki. Małżeństwo mocno dba o swój wizerunek i interesy, grając często do jednej bramki jako zespół. Ważnym punktem działalności medialnej Lewych są social media, gdzie pokazują kulisy codziennego życia szczęśliwej rodziny. W jednym z ostatnich wywiadów Robert podkreślał, że jest wymagającym ojcem, a do wychowywania córek podchodzą z Anną na poważnie.
Zobacz także: Lewandowscy i Szczęśni dokazują na Sylwestrze w Barcelonie. Byli też Zofia Zborowska i Andrzej Wrona (ZDJĘCIA)
Anna Lewandowska: "Dawniej robiłam wiele rzeczy z myślą o Robercie"
Początek roku Lewandowska rozpoczęła od pojawienia się na aż dwóch okładkach magazynu "Twój Styl", którym towarzyszy również obszerny wywiad. Magazyn reklamuję rozmowę hasłem sugerującym, że "Lewandowska wychodzi z cienia Lewego" i zamierza iść po swoje. Ania zdradziła, że rozmowa z psycholożką pozwoliła jej pozbyć się przeświadczenia, że kobiece problemy są "pikusiem" w porównaniu z problemami facetów. Trenerka zapewnia, że nie przestała wspierać męża, ale pamięta też o sobie.
Rozmawiałam ze znajomą psycholożką, uznałyśmy, że nie możemy żyć w ciągłym przeświadczeniu, że nasze problemy to pikuś w porównaniu z problemami facetów. A nasza praca jest bzdetem w zestawieniu z ich pracą. Niby dlaczego? Od kiedy mieszkam w Barcelonie, żyję bardziej swoim życiem. Dawniej robiłam wiele rzeczy z myślą o Robercie, kończyłam studia dietetyczne dla Roberta, czytałam książki, żeby się dowiedzieć, jak jeszcze mogę mu pomóc. Nie przestałam go wspierać, ale poszłam po swoje.
Zobacz także: Anna Lewandowska zachwyca się Robertem: "Mimo wielu porażek, opinii, presji, nigdy się nie poddaje i realizuje swoje cele"
Jako przykład takiej sytuacji, w której udało się jej pogodzić potrzeby męża z własnymi planami, Lewandowska wspomniała o meczu piłkarza pokrywającym się z jej imprezą firmową. Jak z tego wybrnęła?
Na przykład pierwszy mecz w sezonie Robert grał tego samego dnia, gdy była pierwsza rocznica mojego studia Edan. Spytał: "Przyjedziesz na stadion?". Jasne, że tak. Byłam tam, ale tylko przez pierwszą połowę, później pojechałam do studia. Nie zrezygnowałam z tego, co dla mnie ważne
Zobacz także: Anna Lewandowska konfrontuje się z krytyką: "Mówią, że wyglądam na NIESYMPATYCZNĄ. Uważam, że to przez duży nos"
Lewandowska zdradziła też, że Robert nie należy do zbyt wylewnych osób i komplementy z jego ust są na miarę... Oscara. Zapewnia jednak, że piłkarz ma swoje sposoby, aby okazać nie tylko uczucia, ale i dumę z efektów, które przynosi praca jego małżonki.
Mąż nie jest wylewny. Rzadko powie, że ktoś coś dobrze zrobił. Ale jak już mówi, czujesz się, jakbyś dostała Oscara. W jaki sposób okazuje, że mnie docenia? Jest dumny z mojej pracy, chwali się znajomym moimi sukcesami. Oczywiście na co dzień mówi dużo czułych słów, ale dla mnie najbardziej liczy się, że jestem pierwszą osobą, do której dzwoni po meczu, której się zwierza, gdy ma rozterki
Cieszycie się, że Ania idzie po swoje?