Anna Wyszkoni wspomina walkę z rakiem: "ZACZĘŁY POJAWIAĆ SIĘ PROBLEMY NATURY PSYCHICZNEJ"
Blisko 10 lat temu Anna Wyszkoni wyznała, że zmaga się z nowotworem. Teraz wokalistka wróciła pamięcią do czasu choroby w najnowszym wywiadzie, gdzie opowiedziała o walce z rakiem i najtrudniejszym momencie leczenia.
Anna Wyszkoni zdobyła ogólnopolską sławę jako wokalistka zespołu "Łzy", z którym wylansowała kilka niezapomnianych przebojów. Po odejściu z grupy z powodzeniem kontynuowała karierę muzyczną i od lat regularnie koncertuje i jest ozdobą rodzimych festiwali, gdzie śpiewa swoje solowe utwory, jak i hity z repertuaru "Łez". To nie podoba się założycielowi zespołu, który od miesięcy atakuje byłą koleżankę w mediach. Wyszkoni postanowiła w końcu pozwać Adama Konkola i zamierza dochodzić swoich praw w sądzie.
Anna Wyszkoni o słowach Adama Konkola dotyczące utworu "Agnieszka". "Są to sprawy dla mnie tak przykre, że..."
Anna Wyszkoni wspomina chorobę
Teraz artystka udzieliła wywiadu serwisowi Świat Gwiazd, w którym wróciła pamięcią do innego trudnego okresu w swoim życiu - w 2016 roku Wyszkoni wyznała ze sceny podczas festiwalu w Sopocie, że walczy z rakiem. Okazało się, że piosenkarka zmagała się z nowotworem tarczycy i szczęśliwie, skutecznie - nieco ponad rok później ogłosiła, że wyszła z tej walki obronną ręką.
Zobacz także: Wyszkoni wygrała z rakiem! "Znów zaczynam żyć!"
Po latach wspomina, że działała wówczas "w trybie zadaniowym" i choć życie w jakiś sposób się wtedy zatrzymało, to wiedziała, że musi walczyć o siebie i swoje zdrowie.
Samą chorobę przeszłam w trybie zadaniowym. To było lat temu jedenaście? Widzisz, nawet nie pamiętam już. Czy życie się wtedy zatrzymuje? Trochę tak, ale z drugiej strony przyspiesza, no bo wchodzisz w ten tryb zadaniowy. Chcesz po prostu walczyć o siebie, o to, żeby było dobrze
Wyszkoni wyznała, że typ nowotworu, na który chorowała, jest w 99% uleczalny, więc nie było mowy o bezpośrednim zagrożeniu życia. Wymieniła natomiast inne skutki choroby, m.in. związane z jej instrumentem czyli strunami głosowymi.
Moja choroba onkologiczna była o tyle inna, że ja nie miałam bezpośrednio zagrożenia życia - ja miałam raka tarczycy, który jest w 99% uleczalny i wszystko może się dobrze zakończyć. Ale z tym były związane inne obciążenia: operacja, naruszenie nerwu strun głosowych, jakiś niedowład lewej struny głosowej... Ale ja byłam w takim trybie zadaniowym, że to się działo wszystko automatycznie
Była frontmenka "Łez" nie ukrywa, że w trakcie choroby były też trudne momenty i wymienia wśród nich okres izolacji, kiedy zaczęły pojawiać się "problemy natury psychicznej".
Gorzej było w tym momencie, kiedy już przeszłam przez wszystko i miałam pięć dni w izolacji po terapii jodem radioaktywnym. I wtedy miałam czas, żeby usiąść, myśleć w samotności. I to był ten moment, kiedy zaczęły pojawiać się takie problemy natury psychicznej
Wyszkoni zdradziła przy okazji, że jest "totalną fanką terapii" i korzystała z pomocy psychiatry w trakcie choroby. Osiem lat później zdecydowała się też na terapię.
Korzystałam wtedy z pomocy psychiatry, a na terapię u psychologa trafiłam osiem lat później. I to nie była tylko choroba. Ja jestem totalną fanką terapii, to jest takie piękne przepracowanie różnych traum, że my często nie zdajemy sobie sprawy z tego, co mogło nas obciążyć w taki sposób, że my działamy dziś tak, a nie inaczej
Doceniacie jej szczerość?
Zobacz także: Anna Wyszkoni wyłączyła komentarze, bo fani KŁÓCĄ SIĘ O JEJ PLECY: "Chcesz mieć inne, to se miej"