Daniel Majewski nie zamierza OCHRZCIĆ syna. Nie pośle go też do przedszkola: "Nie wiem, w czyje ręce trafia dziecko, czego jest uczone"
Daniel Majewski, mimo iż deklaruje się jako zagorzały katolik, nie zamierza na chwilę obecną ochrzcić swojego syna. Influencer wyjaśnił, czym motywowana jest jego decyzja, a także ujawnił plany dotyczące edukacji Romea, którego chce uchronić przed "wartościami z zewnątrz".
Na początku października 2024 roku Deynn i Majewski obwieścili światu, że zostaną rodzicami. W kwietniu ubiegłego roku małżeństwo influencerów powitało swojego pierwszego potomka, Romea. Jak nietrudno się domyślić, od tamtej pory media społecznościowe jego rodziców zdominowały treści parentingowe.
W niedzielę Daniel zaszczycił fanów swoją atencją i postanowił odpowiedzieć na napływające od nich pytania, urządzając tzw. Q&A. To właśnie wtedy influencer wyznał, że na chwilę obecną nie zamierza ochrzcić swojego syna.
Nie, ochrzci się, jak będzie świadomy, co to znaczy. Oczywiście mam nadzieję, że zostanie wychowany tak, że uzna to za istotne i będzie tego bardzo szczerze chciał albo nie będzie sobie nawet wyobrażał innego scenariusza. To już kwestia rodziców i wartości, na jakie patrzy, widząc rodziców i dom
Gola mówi o tęsknocie za Sofi, jej zarobkach i ujawnia, jak będzie wyglądało ich wesele! 300 osób i zamek to dopiero początek
Warto zaznaczyć, że od pewnego czasu ukochany Deynn przedstawia się w mediach jako zagorzały katolik, któremu udało się odzyskać życiową harmonię właśnie dzięki Bogu.
Każdego dnia jest mocniejsza [jego wiara przyp. red.]. Pan Bóg jest dla mnie wszystkim, w naszym domu jest na pierwszym miejscu i nic nigdy tego nie zmieni
Majewski i Deynn nie poślą syna do przedszkola. Wahają się też ws. szkoły
Podczas wspomnianego Q&A Majewski wyjawił również, że razem z żoną nie zamierzają posyłać syna do przedszkola, co celebryta argumentuje obawami przed metodami nauczania oraz propagowaniem przez rówieśników zróżnicowanych wartości.
Uważam, że jeśli mamy możliwość, by tego nie robić, a przy tym jesteśmy gotowi, by wziąć na siebie ogromną odpowiedzialność, to nie widzę ani jednego powodu, by to robić. Nie wiem, w czyje ręce trafia moje własne dziecko, czego jest uczone, jakie są metody nauki, jakie jest tam otoczenie, kto wychowuje się razem z nim, czego uczone są inne dzieci w swoich domach i jakie panują tam wartości
Nieco bardziej "luźne" poglądy ma Daniel w kwestii szkoły. Jak ujawnił, w tej sprawie nie podjęli z Deynn jeszcze decyzji. Jedno jednak jest pewne. Majewski zamierza "oszczędzić synowi stresu i strachu", których sam miał doświadczyć w placówce edukacyjnej.
Nie wiem jeszcze, co i nie wiem, jak to będzie wyglądać, bo to grubszy temat, ale na szczęście mamy kilka lat i zobaczymy. W każdym razie sytuacja jest taka sama jak z przedszkolem. Jedyne, z czym kojarzy mi się szkoła, to wieczne życie w stresie i strachu. Czy to w szkole, czy w domu. Oszczędzimy tego Romea w stu procentach. Oczywiście mówię tutaj o klasycznym modelu szkoły, na innych się nie znam i jeszcze się nie zagłębiałem. Odpowiadam na te pytania, bo to jest pewne jak amen w pacierzu i nic tej decyzji nie zmieni. Jest bardzo mocno przemyślana
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Podekscytowana Deynn pozdrawia z hotelu i cieszy się, że MA WYCHODNE: "Kto ma dzieci, ten zrozumie, o co mi chodzi"
Podzielacie jego zdanie?