Dramat Friza: jako 20-latek zarabiał miesięcznie SETKI TYSIĘCY ZŁOTYCH. "To jest jednak CIĘŻKIE dla młodego gościa". Współczujecie?
Friz wrócił wspomnieniami do momentu, gdy jako dwudziestokilkulatek zaczął zarabiać setki tysięcy złotych miesięcznie. W rozmowie z Krzysztofem Stanowskim przyznał, że tak ogromne pieniądze w młodym wieku były dla niego sporym wyzwaniem i nietrudno było - jak sam stwierdził - "się zatracić".
Karol Wiśniewski, szerzej znany jako Friz, od lat pozostaje jednym z najpotężniejszych graczy polskiego internetu. To już nie tylko twórca internetowy, ale biznesmen pełną gębą, który wokół swojej osoby zbudował ogromne medialne uniwersum. Najpierw były filmy na YouTubie, potem Ekipa, kolejne projekty, marki, inwestycje i promowanie nowego pokolenia "młodych zdolnych" influencerów.
Wersow wprost o relacji Majusi i Friza: "Jestem zachwycona tym, że on jej pokazuje inne rzeczy"
Dziś Friz sam otwarcie mówi, że jest tak ustawiony, że właściwie do końca życia nie musi pracować. I choć wielu określa go mianem milionera, on sam lubi podkreślać, że to zbyt skromne określenie. Jak twierdzi - jest już multimilionerem.
Friz i ciężar setek tysięcy złotych na koncie
Teraz influencer pojawił się w Kanale Zero u Krzysztofa Stanowskiego, gdzie - ku zaskoczeniu absolutnie nikogo - rozmowa zeszła na pieniądze. Padło pytanie, czy wielkie zarobki w młodym wieku nie przewróciły mu w głowie.
Friz przyznał, że... owszem, bywało trudno. W końcu nie każdy musi mierzyć się z tak dramatycznym losem jak zarabianie setek tysięcy złotych miesięcznie po dwudziestce.
Wiesz, to jest jednak ciężkie dla młodego gościa, kiedy zaczyna zarabiać setki tysięcy złotych miesięcznie w wieku dwudziestu paru lat
No mega ciężkie, po prostu
Friz chyba szybko próbował doprecyzować, że chodziło mu nie o sam komfort życia, a o to, jak łatwo przy takich pieniądzach... się zatracić.
Miałem na myśli, że ciężko się nie zatracić. Więc jest to właśnie bardzo łatwe i ciężko się w tym nie zatracić
ZOBACZ: DRAMAT Wersow: nie może NIE PRACOWAĆ do końca życia jak jej mąż. "Mamy rozdzielność majątkową"
Friz: miliony milionami, ale była też harówka
Żeby jednak nie wyszło, że życie młodego multimilionera składało się wyłącznie z podejmowania dramatycznych decyzji o wyborze kolejnego supersamochodu, Friz zaznaczył, że ogrom pracy skutecznie sprowadzał go na ziemię.
Mnie akurat bardzo sprowadzało na ziemię to, że mieliśmy bardzo dużo zapi**dolu. W sensie no w domu Ekipy. To ja dosłownie wstawałem najwcześniej ze wszystkich i szedłem ostatni spać
Współczujecie?