Dramat Sylwii Bomby: wysłała córkę do PAŃSTWOWEJ szkoły i ma WYRZUTY SUMIENIA. "Zastanawiałam się, czy nie powinnam jej przepisać"
Sylwia Bomba nie ukrywa, że jeden z jej rodzicielskich wyborów wciąż budzi w niej emocje - mama 7-letniej Tosi przyznała, że ma wyrzuty sumienia przez wybór państwowej szkoły zamiast prywatnej.
Sylwia Bomba zyskała rozpoznawalność dzięki udziałowi w programie "Gogglebox. Przed telewizorem" i od ponad dekady konsekwentnie buduje swoją pozycję w polskim show-biznesie.
Z powodzeniem łączy obecność w telewizji z aktywnością w sieci, gdzie jako influencerka zgromadziła blisko milion obserwatorów. Internautów przyciąga przede wszystkim dystansem do siebie i poczuciem humoru, które pokazuje w krótkich filmikach.
Sylwia Bomba zarabia na dziecku?! Mocna odpowiedź na słowa Korwin Piotrowskiej
Najważniejsze miejsce w jej życiu zajmuje jednak córka Tosia. Dziewczynka, która dorasta na oczach internautów, często pojawia się w publikacjach mamy i z dużą swobodą odnajduje się przed kamerą. Bomba nie ukrywa, że dostrzega w niej potencjał i już jakiś czas temu rozważała stworzenie dla niej własnego kanału na YouTube. Jednocześnie wielokrotnie podkreślała, że udział Tosi w jej nagraniach odbywa się na jasno określonych zasadach - wszystkie zarobione przez nią środki trafiają na osobne konto i mają stanowić zabezpieczenie na przyszłość.
Uważam, że to jest po prostu uczciwe. Za każdym razem, kiedy w mojej rolce występuje czy mój tata, czy moja mama, czy moja Tosia, dostają również za to wynagrodzenie i każde wynagrodzenie, które Tosia zarobi, wpływa na jej konto
Sylwia Bomba ma wyrzuty sumienia, bo wysłała córkę do państwowej szkoły
Bomba, która przyznała, że nie wyklucza w przyszłości zatrudnienia ochrony dla Tosi, zdradziła w tym samym wywiadzie, że dziewczynka uczęszcza do państwowej szkoły - i to właśnie ta decyzja wciąż budzi w niej wyrzuty sumienia.
Nie wyobrażasz sobie ilości moich wyrzutów sumienia, kiedy ja ją dałam do tej państwowej szkoły. I po tygodniu zastanawiałam się, czy nie powinnam jej przepisać. (...) Nie umiem ci wyjaśnić tego, jak ja bardzo czuję się... Być może ta moja niesamowita odpowiedzialność, którą ja czuję i którą sobie sama nakładam na głowę, wynika z tego, że Tosia nie ma taty. I ja jestem jedyna odpowiedzialna za wszystkie te poważne decyzje
Kiedy celebrytka zaczęła rozważać zapisanie córki do prywatnej szkoły, szybko zetknęła się z opiniami, które mocno ostudziły jej entuzjazm. Jak przyznała, usłyszała od rodziców różne historie o takich placówkach - o dużych pieniądzach, presji i zbyt wczesnym sięganiu po używki przez dzieci.
Jak chciałam ją dać do prywatnej szkoły i mi rodzice naopowiadali, jakie tam się dzieją rzeczy, że dzieci mają dużo pieniędzy, zaczynają bardzo młodo pić itd., więc ja się w ogóle przeraziłam. I stwierdziłam, że dobra, jednak ta państwowa szkoła to jest taka szkoła, która może ją trochę ugruntować
Fajna postawa?