Ewa Zakrzewska o byciu pasażerką plus size w samolocie: "Nie kupuję DWÓCH BILETÓW. Jestem większa, ale mieszczę się w tym siedzeniu"
Ewa Zakrzewska, modelka i influencerka, otworzyła się na temat podróżowania samolotem jako osoba plus size. Jak twierdzi, nie chce powodować dyskomfortu u pozostałych pasażerów i tego samego oczekuje od nich.
Ewa Zakrzewska od lat pozostaje jedną z bardziej kojarzonych modelek plus size w Polsce i ma na koncie także przygodę z show-biznesem. Niegdyś była częścią projektu "Supermodelki plus size", który emitowano na antenie Polsatu, a dziś realizuje się jako aktywistka i influencerka.
Ewa Zakrzewska o podróżowaniu jako pasażerka plus size
Swego czasu Zakrzewska była też bohaterką głośnej dramy, gdy miała zostać upokorzona przez stewardessę na pokładzie samolotu. Według jej relacji, pracowniczka jednej z linii "zrobiła przy niej scenę" i chciała celowo ośmieszyć ją przed resztą pasażerów ze względu na bycie osobą plus size.
Nie byłam obrażona na stewardessę, że kazała mi się przesiąść, ani że nie zapięłam się w pas. Latam często i czasem się zapinam w pas, czasem się nie zapinam i nigdy nie miałam takiej chamskiej sytuacji ze stewardessą. Było mi przykro i tyle. Nie ma tam drugiego dnia. Nie mam pretensji o to, że jestem gruba do nikogo.
Jest modelką plus size. Ewa Zakrzewska mówi, co ją spotkało w samolocie
Teraz Zakrzewska gościła w programie "Na dobry dzień" stacji Silver TV, gdzie ponownie poruszyła temat podróżowania samolotem jako osoba o większym rozmiarze. Jak podkreśla, nie kupuje dwóch biletów, ale jeśli zacznie nachodzić na cudze siedzenie, to tak oczywiście uczyni.
Ja nie kupuję dwóch biletów i jak zacznę przekraczać, wchodzić na cudze siedzenie, to będę kupować. Ja sobie zawsze wybieram siedzenie od okna albo od przejścia. Jestem większa, ale mieszczę się w tym siedzeniu. Nagrywam, że się mieszczę, bo przecież ludzie się bardzo denerwują.
Jednocześnie zapewnia, że dotykanie obcych ludzi nie sprawia jej najmniejszej przyjemności, a z doświadczenia wie, że często to wcale nie rozmiar jest tu problemem.
Staram się nie wchodzić na czyjąś przestrzeń, bo ja nie lubię też dotykać obcych ludzi. Gdyby ktoś z kolei wchodził na moją przestrzeń, sama bym zwróciła uwagę, może nie tej osobie, ale poprosiłabym o przesadzenie. Bo uważam: jesteśmy duzi, ale zajmujmy swoją przestrzeń. Głównie na te siedzenia wchodzą mężczyźni totalnie typowi w rozmiarze, bo często się rozpychają.