Decyzja Harry'ego i Meghan o spakowaniu walizek i opuszczeniu słonecznej Kalifornii zaskoczyła nawet najwierniejszych obserwatorów rodziny królewskiej. Po sześciu latach od głośnego "Megxitu" para zdecydowała się na dłuższy pobyt w Wielkiej Brytanii. Głównym powodem relokacji ma być chęć odbudowania relacji dzieci z dziadkiem, królem Karolem III, zwłaszcza w kontekście niepokojących doniesień o stanie jego zdrowia.
ZOBACZ: Donald Trump czule ocenia przeprowadzkę Meghan Markle i księcia Harry'ego. "Cieszę się z tego"
Młodszy syn monarchy najwyraźniej liczył, że zostanie przywitany z najwyższymi honorami. Tymczasem brytyjski rząd odmówił mu przydzielenia ochrony, a na domiar złego wraz z żoną usilnie starają się znaleźć panie do pomocy w ich nowej rezydencji w Cotswolds. Sęk w tym, że potencjalne kandydatki obawiają się lodowatego spojrzenia Meghan i jej rzekomo karcących uwag względem pracownic. Tymczasem dziennikarze portalu Page Six zainteresowali się ich dziećmi - 7-letnim Archiem i 5-letnią Lilibet - a właściwie kulisami ścieżki ich edukacji.
WIDEOJoanna Przetakiewicz o rodzinie królewskiej. Podziwia Meghan Markle i księżną Kate?
Dzieci Harry'ego i Meghan pławią się w prawdziwych luksusach
Potomkowie Sussexów natychmiast trafili na listę uczniów prywatnej brytyjskiej placówki, której nazwa i adres pozostają słodką tajemnicą tamtejszych mediów. Wiadomo jednak, że koszty kształcenia małych książąt mogą przyprawić o zawrót głowy. Czesne za jedno dziecko wynosi ponad 35 tysięcy dolarów, co oznacza, że roczny rachunek Harry'ego i Meghan za samą szkołę przekroczy grubo ponad ćwierć miliona złotych.
Sama placówka przypomina bardziej luksusowy kurort niż tradycyjną szkołę z czerwoną cegłą. Uczniowie mają do dyspozycji kryty basen, nowoczesne centrum fitness, wielkie boiska sportowe ze sztuczną trawą oraz... bezpośredni dostęp do rzeki umożliwiający lekcje żeglarstwa i kajakarstwa. Na terenie kampusu znajdują się także profesjonalne pracownie artystyczne, stanowiska kuchenne, laboratoria naukowe, teatr oraz sala koncertowa z własnym ogrodem. Wisienką na torcie jest wykwintna stołówka - dzieci nie jedzą zwykłych obiadów, lecz falafele i wolno pieczoną łopatkę jagnięcą serwowane przez szefów kuchni.
Dyrekcja szkoły dzieci Sussexów wystosowała list do rodziców
Zanim Archie i Lilibet po raz pierwszy przekroczyli próg placówki, dyrekcja postanowiła dmuchać na zimne. Jak donosi ekspertka ds. rodziny królewskiej Kinsey Schofield na łamach portalu Page Six, rodzice pozostałych uczniów otrzymali oficjalny list z nowymi wytycznymi.
W wiadomości podkreślono, że dołączenie do społeczności szkolnej dzieci z rodzin o "wysokim profilu medialnym" może przyciągnąć wzmożone zainteresowanie prasy. Aby zapewnić wszystkim dzieciom bezpieczne i prywatne środowisko, wystosowano kategoryczny zakaz.
Przypominamy rodzicom i opiekunom o zakazie fotografowania lub filmowania innych dzieci bez zgody, a także o bezwzględnym zakazie udostępniania zdjęć, informacji czy jakichkolwiek szczegółów dotyczących uczniów i ich rodzin w mediach społecznościowych
Dzieci Harry'ego i Meghan uczestniczyły już w oficjalnej inauguracji roku szkolnego. Myślicie, że paparazzi ustalą adres ich szkoły i będą "polować" na maluchy?